Co do żebrających na ulicach, dworcach lub przed kościołami, o czym pisze Buba.
Nie daję pieniędzy, jestem na 90 % pewna ze pieniądze pójdą na pół litra dla taty żebrzącego dziecka lub do kieszeni organizatora "żebrackiego" interesu.
Mogę co najwyżej kupić dziecku bułkę, ale kilka razy się nacięłam, że dałam bułkę a ona została wyrzucona.
Mam wśród swoich znajomych osoby potrzebujące w bardzo trudnej sytuacji spowodowanej nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności (np. chłopczyka, który zachorował po szczepieniu na zapalenie mózgu i już 15 lat jest niewidomy i niepełnosprawny, małą dziewczynkę, która urodziła się z poważną wadą serduszka i kończyn).
Którejś z tych osób (jeszcze nie wiem komu) przekażę swoje 1 % podatku i Was też do tego zachęcam (nie podając konkretów, bo każdy znajdzie takie osoby obok siebie).
A jeżeli ktoś chce wspomóc rysia - jego pieniądze, jego dobra wola.
Pozdrowienia
Basia


Odpowiedz z cytatem
i na szczescie w ciagu pol godziny znalezli sie ludzie dzieki ktorym udalo sie ten bilet nabyc i zdazyc na pociag... i jeszcze hot -doga i piwo dostala (bo skoro nie ma na bilet to pewnie tez glodna i spragniona)