łe nic nie pobije tego jak znajoma leciała do Stanów i im w samolocie puścili film...Alive
żarcik w moim stylu ktoś zrobił hahaha
łe nic nie pobije tego jak znajoma leciała do Stanów i im w samolocie puścili film...Alive
żarcik w moim stylu ktoś zrobił hahaha
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
świetny dowcip !! to był LOT ? (dobrze , że nie LUFTHANSA...bo tam ...)
wracając do tematu-sam od lat samotnie łażę po górach.( oczywiście nie zawsze ).Jest to spore wyzwanie i przełamanie jakiś atawistycznych lęków.i słabości.taka walka z samym sobą.Nie musi być to masochizm.daje nie zapomniane chwile.Zwłaszcza noclegi gdzieś w środku lasu..ale cóż, ja jestem facet, więc może łatwiejsze to ?
Jak już pisałem mając 14 lat gówniarz pojechałem sam w Bieszczady (po raz pierwszy) - to były najwspanialsze wakacje mego życia. Przeżyłem. Ale od dawna nie byłem w Bieszczadach - może coś się zmieniło, morderców tu się najechało, gwałcicieli, co krzywdzą dzieci, kobiety i starców.
Chyba w roku 1987 jechaliśmy - ja z koleżanką - kolejką bieszczadzką (wtedy jeździła aż do Rzepedzi). W wagoniku byliśmy sami. Nie pamiętam gdzie, ale dosiadło się do nas towarzystwo - poubierani w czarne skóry, kapelusze, na szyjach dyndały odwrócone krzyże - satanisty!!! Na dodatek zaczęli nas zagadywać: a skąd my, a dokąd, a po co... W gacie robiliśmy ze strachu (wtedy krążyły o satanistach krwawe legendy). Po jakimś czasie rozmowa zaczęła się jakaś taka sympatyczna. Potem uderzyliśmy w ton filozoficzno-egzystencjonalno-religijny i sporo się dowiedzielismy na temat ich filozofii życia. Przeżylismy. A to towarzystwo wspominam bardzo miło - to byli świadomi swoich poglądów życiowych ludzie, dośc krytycznie ustawieni do rzeczywistości, ale mili i nieagresywni... Stereotyp się zawalił.... I oby wszystkim świeżo upieczonym łazęgom bieszczadzkim takie stereotypy się waliły. Niech Moc będzie z Wami!!!![]()
to byles rok mlodszy ode mnie poznajacej bieszczady, choc ja pojechalam pierwszy raz niby z rodzicami, ale zostalam zostawiona pod opieka znajomych ktorzy mnie wogole nie pilnowali wiec wyszlo prawie na to samo co wyjazd samemu.. oczywiscie sama to bylam przez pierwsze dwie godzinyi tez nie zaluje :D bylo to troche pozniej, bo rok 97, ale mordercow, gwalcicieli i innych dewiantow-desperatow tez jeszcze widac nie bylo
odnosnie dowcipow w samolotach mi sie skojarzylo:
W celu rozproszenia nudy podczas długiego lotu (np.Warszawa- New York):
1. Wyjmujemy laptopa z torby i kładziemy na kolanach;
2. Powoli i spokojnie otwieramy go;
3. Włączamy;
4. Upewniamy sie, ze osoba obok nas patrzy na ekran;
5. Włączamy Internet Explorer;
6. Zamykamy oczy, wznosimy głowę ku niebu i poruszamybezgłośnie wargami;
7. Bierzemy głęboki wdech i klikamy na następującylink: http://www.thecleverest.com/countdown.swf
8. Upajamy sie widokiem miny osoby obok!
Ostatnio edytowane przez buba ; 07-03-2009 o 00:11
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
amerykańskie linie też fundują loty z międzylądowaniem ... należy zabrac ze sobą obowiązkowo kamizelkę pływacką
pawle_tomaszu moje atawistyczne lęki być może są nieco inne od tych "męskich" ... ale nocleg na runie leśnym to już na pewno odpada ... eh, trudna ta kobieca dola
na twoim miejscu nie byłabym taka pewna, iż pogardzą oni jędrnym męskim zadkiem - kurcze, dlaczego przyjęło się, że jak kobieta, to odrazu da się wyłomotać jakiemuś zbokowi-fajtłapie ... ja to taka łatwa nie jestemZamieszczone przez dwaynehicks
buba, prawie oplułam rumiankiem klawiaturę ...
(...ten rumianek to jakaś nowa metoda odświeżania klawiaturki ?..)
Łażę już długie lata swego żywota po górach i jakoś nie spotkało mnie nic złego od napotkanych ludzi.Zwyrodnialcy rzadko zapuszczają się w dzikie rejony.Na szlaku spotkasz wielu fajnych osobników.Takie to prawa gór ( tak, czasem można się natknąć na zwyczajnych nudnych palantów...,lub półmózgów , jak ten "od trzech desek" z Karpat Ukr.)
A to , iż jesteś dziewczyną, tylko zwiększa Twoje szanse na chęć pomocy i sympatie.
no ba ... najlepsza!
mnie tez nigdy nie spotkało nic złego ... nikt nigdy mnie nawet nie nastraszył. ale zdarzają sie czasami takie historie gdy to ktoś znika bez wieści (np. u nas, w okolicach walimskich podziemi - kiedys widziałam film dokumentalny na ten temat) lub pada ofiarą złych ludzi np. jak ta para studentów w górach stołowych.
to czegao ja obawiam się w przypadku wyprawy w bieszczady to tego, że sie zgubię (choć byłam harcerką i bieganie na azymut było wielką frajdą dla mnie), nie zdążę na czas na kwaterę (a należę to tego typu osób które mają wszystko wyliczone: czas wyjscia, czas marszu - z wieloma przerwami na poleniuchowanie brzuchem do góry na jakiejs polance - czas dojścia ... i zawsze w kierunku autka ...) ... no i spotkania z miśkami - jak do tej pory ta przygoda omijała mnie ... ale juz nie raz, gdy tylko sobie o nich przypomniałam, widziałam je w każdym omszałym pienku lesnym i w każdej skałce o dziwnym kształcie ... a każdy odgłos zdawał mi się burczeniem brzucha głodnego sierściucha ... niefajnie sie idzie gdy głowa lata człowiekowi naokoło ...
a nie znam
hmm ...
wolnego Chwastek....
Zgubić się ludzka rzeczżeby tylko się znaleźć później. W dobie dzisiejszej techniki chcesz się zgubić? Uwierz mi że jeśli masz trochę zdrowego rozsądku, mniej więcej wiesz gdzie chcesz dojść i w jakim kierunku się poruszasz jeśli dodatkowo pamiętasz swoje wszystkie "manewry" to będzie Ci się dość trudno zgubić. Weź mapę, latarkę, zegarek (taki zwykły analogowy ze wskazówkami)- z resztą po co ja to mówię u harcerzy mnie to dawno dawno temu mówili więc i Ty to pewnie wiesz. Zwierzęta...temat trudny, ale generalnie zwierzaki nie są zainteresowane docelowo człowiekiem jeżeli człowiek im nie wchodzi z buciorami w ich leśną egzystencję. Poza tym bez przesadyzmu bo się paranoi nabawisz
![]()
aaaa i pamiętaj ludzie mieszkaj najczęściej w dolinach i przy rzekach więc jak chcesz do cywilizacji to w dół z gór się schodzi![]()
a gpsy dzisiaj tez już są ogólnie dostępne (co uznaje tak średnio) ale jeśli maja pomóc to dlaczego ich nie używać(nie to żeby iść i patrzeć w ekranik- a jedynie dowiedzieć się gdzie człowiek się zapędził)
A ludzie w Bieszczadzie bardzo pomocni i uczyni -nawet nie musisz zbyt prosić o pomoc nawet w tak abstrakcyjnych sytuacjach jak wyciąganie samochodu z rzeczki (chyba Wetlinki jak pamiętam) a pomogą Ci wszyscy których spotkasz zaczynając od panów z SG do mieszkańca najbliższej osady a na innych sobie podobnych osobach kończąc...
Ostatnio edytowane przez Pawelk ; 07-03-2009 o 14:52
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)