A ja najbardziej w planach lubię właśnie to,że się zmieniają w trakcie wyprawy.
Owszem planuję dokładnie godzinę wyjazdu i powrotu.Odrobinę nawet zarys tego gdzie chce pójść.Ale najwięcej frajdy dają te chwile gdy się zbacza z zaplanowanej trasy,gdy się idzie gdzie się nie miało iść.
Mam dość zaplanowanego życia w tej mojej codzienności więc takie improwizacje w trakcie wędrówki dają najwięcej cudownych wrażeń.
Poza tym jak już powiedzieli poprzednicy nie da się wszystkiego zaplanować.
Rozumiem jednak ,że są ludzie którzy lubią działać (chodzić) wg. ściśle określonego planu.
Z drugiej strony zawsze podziwiałem kobiety i dziewczyny które chodzą same po górach ale nie wiem czy chciałbym aby kiedyś moja córka albo jakaś inna bliska mi kobieta "włóczyła" się po górach i lasach.


Odpowiedz z cytatem