Taka tradycyjna wojskowa "kostka" ma pojemności ok 35 litrów
do tego jak bez szelek tylko na tych okropnych cieniutkich paseczkach.....
brrrrrrrr...
Taka tradycyjna wojskowa "kostka" ma pojemności ok 35 litrów
do tego jak bez szelek tylko na tych okropnych cieniutkich paseczkach.....
brrrrrrrr...
ojjj, nie wyobrazam sobie nosic kostki na cienkich szelkach!! jakis madry czlowiek wymyslil im te podpinane grube szelki :)
moja wytrzymala ponad 20 kg kamieni :) wprawdzie tylko przez godzine byla poddawana tej probie, ale szwy mialy sie ok. Przypuszczam ze dluzej by wytrzymaly niz ja![]()
Ostatnio edytowane przez buba ; 10-03-2009 o 11:06
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Bubo "kostkę" i całe te szelki łącznie z pasem wymyślono już dawno dawno teeeeemu - dokładniej jakieś 100 lat temu w państwie niemieckim. A obecna (czy jeszcze jest używana- nie wiem) kostka jest niemal identyczna z ta z przed drugiej wojny światowej...
a wytrzymałość- swego czasu za te okropne cienkie paski powiesiłem plecak na trzepaku a ja sam założyłem ramiączka i tak się dłuższą chwile bujałem obawiając się bardziej o te "haczyki" niż szwy- nic nie puściło
...strasznie bolesne z tego co pamietam to było, ale ciekawośc zaspokoiłem
Chwastku - z tego wszystkiego to raczej wynika, że nie tak łatwo o dobranie sobie współtowarzysza do wyjazdu w góry. Mam nadzieję, że oprócz tego poklepywania Cię po plecach tutaj i namawiania do zaczepiania ludzi na szlaku ktoś zgłosił się po cichutku na PW i zrealizujesz jednak swoje plany bieszczadowe w miłym towarzystwie - szczerze życzę tego
...no a jeśli nawet nie...to zawsze możesz się pobujać na trzepaku na szelkach swojego plecaczka...![]()
... nie ...
tu gdzie mieszkam nie ma już trzepaków na podwórkach osiedlowych ale pamietam jak kiedys wywijało sie na nich wymyki i odmyki
i obawiam sie że te współczesne plecaki, co to maja mnóstwo sprzączek, użytecznych petelek, przegródek, kieszonek, komór, klap, osłon, dziurek na słomki do zmimnych napoi z dekielkiem ... i takie tam ... nie umywają się w swojej wytrzymałosci do wojskowych kostek ... nie odwazyłabym sie pobujać na ich szelkach ...
a co do zaczepianaia ludzi na szlaku to nadal jakos nie widzę siebie w roli zaczepiatorki... niesmiałosc jest nieuleczlna ... albo ten proces trwa baaaardzo dłuuuugo
![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)