oj ... ok ok ... chwastek czuje się już dostatecznie pouczony
takiego krótkiego wypadu, takiego pierwszego, co to w piątek obudzę się rano, spojrzę przez okno na słońce, sprawdzę na portalu pogodę na najbliższe 3 dni i powiem: dzisiaj nie idę do roboty bo szkoda życia na pracę ... jadę!
to chciałabym dojechać do komańczy (pewnie zajmie mi to cały dzień więc aby tam dotrzeć nie mogłabym sie zatrzymywać nigdzie po drodze), spedzić w okolicy komanczy sobotę i w niedziele wracać.
produkty lokalne najczęściej bywają pyszne, nawet jak zaskakują recepturą ale takiego wszystkożercę jak ja trudno jest czymś zniechęcić ... chyba że sobą a wówczas zrażam się błyskawicznie i na wieki smak mi przechodzi
no to do dzieła! komańcza - od tego chcę zacząć. okres pobytu: jeden dzień od świtu do zmroku ... może być po dobranocce o ile bedzie jeszcze widno na dworze.
od południowego zachodu ale to nie jest istotne bo interesuja mnie tylko okolice komańczy
a ja uściski ślę :)




Odpowiedz z cytatem