Jadłem w takiej knajpce w budynku jakiegoś dawnego gss-u, czy cóś podobnego, na parterze budynku, przed niem mały parking, góra kilkaset metrów od wjazdu do klasztoru w kierunku płd.

Żarcie bez rewelki, nie wszystko moim gościom smakowało (starsze małżeństwo zagramaniczne, podniebienia wybredne).

Jak dla mnie było OK, ale ja doprawiałem piwem

Czysto było, wystrój do dupy, zero klimatu.

:)