"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Tak jak napisałem >> ruszamy w nocy<<
dokładnie o 3.10 zbieram pierwszego uczestnika z Klubu Rzeszowskiego
(to takie tajemne stowarzyszenie)
p.s.
czy już wszyscy przerobili zajęcia z geografii ?
i już wiedzą gdzie jest Góra Ivana ? czyli Kraszyn ???
jeśli nie to
należy pociągnąć palcem 20 km na południe od Tarnicy.
Nie, Andrzeju.
Cały czas chodzi o górę Kraszyn (w polskim brzmieniu) / Krasija (w ukraińskim)
Nie wiem jaką mapą dysponujesz , bo zdecydowana większość map kończy się tuż na granicami, nie pozwalając na identyfikacje widzianych po sąsiedzku górek.
Promienie popołudniowego słońca informują jednoznacznie, że czas wracać. Do samochodu niecałe dwie godziny mija w błyskawicznym tempie. (foto)
Śnieżna dróżka, potem troszkę błota i wyjeżdżamy z tej głęboko wciśniętej doliny na rozłożyste tereny na których nie ma krzty śniegu.
Potem zostaje obowiązkowa przerwa fotograficzna aby zapisać rozległy masyw Równej z zaśnieżonymi połoninami (foto)
Tu już dopadły nas wiadomości SMS-owe od grupy ALFA.
Przypomnę że grupa Alfa wyjechała z Rzeszowa dzień wcześniej i miała za zadanie zabrać po drodze Ivana, który mieszka niedaleko Drohobycza.
Plan tej grupy został wykonany i myśmy dostali informację że miejscem noclegowym na które mamy się zjawić została wybrana Turka.
Gonimy więc na drugą stronę Karpat aby na wieczór zdążyć.
A wieczór był to niezwyczajny, z jednej strony Ivan i Romko - wytrawne wędrowniki ukraińscy, a z drugiej mieszanina starych i nowych znajomych - szwędaczy polskich.
Długie rozmowy, wspomnienia świeże i stare i mnóstwo zdjęć. Takiej imprezki nie da się opowiedzieć, trzeba ją przeżyć.
Mroźny, siarczysty poranek pozwolił spojrzeć na Turke z góry (foto) na ugryzioną górę.
Wyzwolił się jeszcze jeden pomysł, aby pójść do kościoła - tego pojezuickiego (foto) w którym są msze w łacińskim obrządku.
Jaka piękna msza !
Jeszcze czegoś takiego nie widziałem. Ewangelia po ukraińsku, kazanie po polsku, jedna pieśń po ukraińsku, druga po polsku, pół ogłoszeń po ukraińsku, a reszta po polsku.
Jak ten Pan Bóg się w tym wyzna ?
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Gwizdamy więc z Turki z powrotem na południowe stoki Karpat, po drodze podlegając obowiązkowej kontroli na szlabanie na Przełęczy Użockiej.
Bazyl koniecznie chce się dowiedzieć - czemu służą te kontrole ?
Według mojej teorii jest to zwyczaj regionalny, dodajmy zanikający zwyczaj.
Kiedyś były trzy szlabany : przed Turką, na Użockiej i w samym Użoku, teraz został tylko ten na przełęczy. Jeśli ktoś chce doświadczyć tej unikalnej kontroli powinien się spieszyć.
Bezproblemowo zjeżdżamy w dół do Użoka i po paru kilometrach skręcamy - zgodnie z oznaczeniami - w kierunku doliny Luta.
Po kilku kilometrach tablica oznajmia że jesteśmy we wsi Wyszka (foto)
Zostawiamy samochód, jest tu zresztą mnóstwo samochodów ludzi którzy przyjechali na narty.
Bo właśnie we wsi Wyszka jest dolna stacja wyciągu który prowadzi na interesującą nas górę Kraszyn (Krasija). foto
Po opłaceniu 10 hr za ochranu maszyny wchodzimy po schodach na stok (foto)
To tu , po wstępnej orientacji podejmujemy wiążącą decyzję.
Wyciąg jest piękny, krzesełka 4-osobowe za 20 hr wywożą na górę, ale co to dla nas twardzieli ?!?
My nie damy rady ???
....i ruszamy pieszo wyginając prawym zboczem stoku przylegającego do lasu.
Każdy krok podnosi nas nad poziom morza - wzbogacając widokami na dolinę wsi Wyszka. Za nią wał, jako żywo przpominający nasz Otryt.
Ale my musimy się wspiąć ponad 1000 m.npm i wówczas wyłaniają się na horyzoncie białe pasma interesujących nas gór.
Trzeba wyciągnąć aparat. (foto)
Mam mapę Karpat do Garmina, której autorem jest Dmitriy Suhockiy.
Region, gdzie byłeś, wygląda tak:
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)