jedźmy dalej z tą długa relacją z krótkiego wyjazdu.
Omijamy ogrodzenie od zewnątrz, starając się nie naruszać czyjejś własności.
Resztką drogi ciągniemy w górę potoku. A potok naprawdę schodzi mocno z góry, tworząc co rusz kaskady, przełomy i wykorzystuje je do kreowania wodnych efektów wzbogaconych mocnym szumem.
Wkrótce droga zanika i zostają stromo opadające zbocza (foto) nad którymi Bazyl mocno się zastanawia jak nie zjechać na dno potoku.
Śnieg jest tutaj po kolana, ale nie ma co liczyć że on nas zatrzyma. Pod spodem są wyczuwalne kamienie.
I tak w radosnym uniesieniu pokonujemy kolejne metry trawersu wytyczając śnieżny szlak. Ciągle z nadzieją patrzymy na potok, w którym miejscu pokaże ten efektowny i zaczarowany wodospad.
Wyczytane informacje mówią o 9 metrach, więc powinien być efektowny.
Wszystko na nic, mijają kolejne kwadranse a tu zamiast wodospadu rozłożył się przed nami wiatrołom. Potężne drzewa, nie niepokojone przez nikogo wywróciły się pod wpływem czasu i przyrody tworząc bardzo urozmaicone przeszkody. Czasem udało się je pokonać ponad poprzeczką, ale czasem trzeba je było obchodzić , co w głębokim śniegu i na ostrym zboczu nie jest łatwe.
Ale tak naprawdę najbardziej dawały się we znaki zalegające pod śniegiem zwaliska dużych kamieni. Kilka razy noga poleciała mi w jakieś nieokreślone dziury pomiędzy kamieniami.
Po 1.45 h takiego przedzierania się i ciągle braku odpowiedniego wodospadu wypracowujemy w naradzie wojennej odwrót.
Widocznie to nie ten potok.
Trudno, przyjmujemy z pokorą porażkę i wracamy się po własnych śladach aż do tego dziwnego, zagubionego w lesie ośrodka.
Widząc dym uchodzący z jednego z domków decydujemy się na wejście na jego teren.
Wkrótce spotykamy człowieka, którego możemy zapytać czy nie słyszał o wodopadzie.
- A tak chłopcy, jest tu niedalieko.
- ale na którym potoku ??
- no, wot na tym .
- jak to na tym, przecież myśmy szli i nicziewo nie naszli ?
- nie chłopcy,jest, nado iść tą drogą pratiwpałożną
- znaczy się drugim brzegiem ?
- no tak, to niedaleko, ja wam pokażu.
Rzeczywiście, na drzewie przybita deseczka z kierunkiem >> wodopad (foto)
Kurcze, co tu robić ? Czasu straciliśmy mnóstwo, a tu drugi raz iść w ten sam potok tylko drugą stroną ?
Decydujemy się na powtórny atak. Piękna zaśnieżona dróżka wcina się eleganckim trawersem (foto) w górę.
Po 45 min docieramy do celu. (foto)
Wodospad Wojewodinski jest piękny, wart grzechu i tego wysiłku.


Odpowiedz z cytatem