Zakończenie.
Czas mijał , a my ciągle nie mogliśmy się najeść tych widoków przebijających się z odległości. Tylko parametry kolejnych zdjęć mówiły konkretnymi cyframi że światło jest coraz słabsze.
- Która to godzina ?
- Nie ! ,to niemożliwe ?
- kiedy ten czas minął ?
No cóż, wszystko co piękne kiedyś się kończy.
Przeforsowałem, że powrót wykonamy za pomocą krzesełek wyciągowych. Tak ładnie kusiły pustymi miejscami jadącymi nad ziemią.
- Ale dziwne ! krzesełka jadące w górę też są puste. Jeszcze przed chwilą wywoziły kolejne partie narciarzy spragnionych szusowania po stoku. Ponoć to jeden z dłuższych bieszczadzkich stoków.
Ma 3,5 km długości. Nie wiem czy to dużo, czy mało ?
Ale wiem, że te puste krzesełka jadące pod górę zaniepokoiły mnie. Zacząłem szukać kogoś z obsługi. Po dłuższej chwili wyłonił się gość.
- Pan 5 minut za późno. Już wyłączają.- wyjaśnił
No tak, mając w perspektywie wyłączenie wyciągu w każdej chwili i spędzenie noclegu na zawieszonym krzesełku - nie podjęliśmy próby zjazdu.
Zacząłem marudzić na zmęczenie, na pecha i na wszystko.
W tym momencie Bazyl , który już nie mógł mnie słuchać ,wepchnął mi usta batonik stwierdzając
- jak zjesz to dasz radę.
Nie było wyjścia. Trzeba jakoś powrócić. Stawiając milowe kroki szybko traciliśmy wysokość idąc brzegiem narciarskiego stoku. W połowie góry ścieżka krzyżuje się z nim i wychodzi na łączkę widokową.
Tu robimy ostatnie zdjęcia przy zachodzącym słońcu, na leżącą w dole wioskę Wyszka. Widzimy wyraźnie cerkiew z 1700-go roku którą mieliśmy w planach odwiedzić.
Nici z planów, gdy wracamy do samochodu nad nami tylko resztki światła. Trzeba będzie tu jeszcze wrócić. Wrócić do cerkwii , wrócić na Kraszyn.
Palimy maszynę i obieramy kierunek północny przez przełęcz Użocką do przejścia w Krościenku.
Jazda po ciemku bez większych zaskoczeń. No może tylko dwa ostatnie odcinki drogi z St.Sambora do Chyrowa i dalej do przejścia. Posypała się tam ostatnio droga okropnie. Dość powiedzieć że w wielu miejscach redukcja biegu do "1" nawet nie pomagała - tak szybko nie pojedzie.
Za to szybko i przyjemnie odbyło się przekraczanie granicy. 30 minut to zachęta na kolejne wschodnie eskapady. Koniec
zdjęcia przedstawiają
-Szeroki Wierch z Tarnicą
-wyciąg w tle panorama polskich Bieszczadów
-masyw od północnej strony (podobny do Otrytu)
-zabudowa wsi Wyszka


Odpowiedz z cytatem