w lutym jechałem do Zatwarnicy, droga czarna, więc mi nie pisać ze po śniegu to równo sie jedzie. Z drogi nie zjechałem, dziury omijałem, i podróż minęła mi przyjemnie w obie strony. jak kto jedzie w Bieszczady wypoczywać i nigdzie się nie spieszy (bo wypoczywa)- to mu dziury na drogach nie straszne. A jak "panowie szlachta" jadą na weekend, żeby pozaliczać ile się da i lansować się przed znajomymi gdzie to oni nie byli to niechaj sobie jadą .... i nie narzekają.
Czyżbym wyczuwał potrzebę remontu drogi, po to aby ten czy owy mógł wygodnie podjechać do sklepu w Zatwarnicy? hot spoty, płatności bezgotówkowe, to teraz jeszcze autostrada sie do Zatwarnicy marzy? Jedźta do Wołosatego jak komu niewygodnie, albo zawracać przy Ustrzykach Dolnych.
Jak to jest, że człowiek wszędzie musi się wtrącić? Jak jest jakaś droga potrzebna, to ją się buduje i tyle. Tyle że to mieszkańcy sami muszą tego chcieć. Dochód z turystyki jest dochodem własnym gminy. Jeśli tych obleśnie bogatych i wygodnych turystów byłoby serio sporo, gminę stać byłoby na budowę /remont asfaltu. Ale tak nie jest
O miejscowych bym się nie obawiał, oni już sami dobrze wiedzą, jak i którędy do domu dojechać. Mnie sie widzi że oni tam mądrzejśi niż niejeden miastowy...


Odpowiedz z cytatem