Ja chyba rozumiem... Kiedyś w bieszczadach też zrobiła mi sie hip-chata. Jedni znajomi wyjeżdżali, inni sie pojawiali. Już po dwóch miesiącach stałem sie drażliwy... tylko po dwóch... po kilku latach chyba to zostałbym mordercą, ja albo moje psy
A w temacie wątku jest cosik o niebieskim szlaku. Mój ulubiony "szlak dolotowy"z czasów kiedy wysiadało sie z pociągu w UG i szło przez Równię Żuków Daszówkę do Chrewtu...a potem już był Otryt... Z tego co widziałem jakiś czas temu, większość polanek widokowych zarosła brzózkami. Brakuje mi wieści ze środkowej częsći szlaku, bo robiłem wypady z Daszówki i z Chrewtu. Ktoś wędrował tamtędy ostatnio? trasa nadaje sie na rower górski...polecam