Strona 3 z 4 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 21 do 30 z 32

Wątek: Szwendy tędy i owędy

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik Awatar chwastek
    Na forum od
    02.2009
    Rodem z
    Wrocław
    Postów
    88

    Domyślnie Odp: Szwendy tędy i owędy

    nie zapomnij o fotkach

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar joorg
    Na forum od
    01.2005
    Rodem z
    Krosno
    Postów
    2,335

    Domyślnie Odp: Szwendy tędy i owędy

    Cytat Zamieszczone przez sir Bazyl Zobacz posta
    .... w rękę kostur trekkingowy, na plecy wór podróżny i o 15.20 startuję autobusem do Sanoka, a później się zobaczy co dalej...
    Co dalej ?...widzimy Cię Kolego w niedzielę z Dołżycy na Łopiennik....no co ? "Sami Swoi" będą tam.
    "dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
    Pozdrawiam Janusz

  3. #3
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,214

    Domyślnie Odp: Szwendy tędy i owędy

    Jakaś opończa błogości mnie spowiła (albo chmielowe pnącza dostały się krwioobiegiem do mózgu) wprawiając mnie w stan upojnego lenistwa. Oj, strasznie ciężko było mi się pozbierać i zerwać do dalszej drogi. Bardzo, ale to bardzo zadurzyłem się okolicą: terasy pól ( foto 23 ), łąki i lasy ( foto 25 ), sady, stare drogi porosłe plątaniną krzewów zadziornych ( foto 24 ), falujący widnokrąg i ten trzmielami brzęczący spokój – cud malina!

    Taaak, taki trzmiel to ma dobrze! Ponoć straszny z niego leniuch, ciągle kreci się tu i tam brzęcząc przy tym głośno, czyli dużo szumu wokół siebie robi, że niby taki zapracowany, ale efekty tej fanfaronady są podobno mizerne. Na pewno ( wiem, bo na co dzień obserwuję ) istnieje taki gatunek trzmieli w ludzkiej skórze, który do perfekcji opanował tą sztukę i demonstruje ją otoczeniu, a przede wszystkim wyższej, decyzyjnej hierarchii ula.

    Ale dość tych dyrdymałów, najwyższa pora wzbić tuman kurzu nad łagodnie i sennie wijąca się dróżką ( foto 26 ).
    Powoli zagłębiałem się w las, choć nie do końca, gdyż dróżka wiodła długimi, wąskimi, malowniczymi polanami ( foto 27, foto 28 ). Rosnące tu i ówdzie drzewa owocowe oraz ikonki na mapie „Bieszczady Zachodnie 1937-1938” wskazywały, iż przed laty znajdowały się tu czyjeś domostwa. Na drugim końcu polanek zapoznałem się z treścią obwieszczenia wskazującą, iż to, że domów nie ma, nie oznacza, że ich nie będzie ( foto 29 ). Deczko zagłębiwszy się w las, napotkałem kolejny przykład sprytu i przebiegłości myśliwskiego plemienia ( foto 30 ). Jeszcze nie przy wszystkich ambonach są paśniki, lizawki i piwniczki, ale powoli staje się to normą. Cóż robić? – na talerz samo nie wlezie, a dżipem po lesie ciężko dognać.
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    Ostatnio edytowane przez sir Bazyl ; 04-05-2009 o 22:52 Powód: retusz
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  4. #4
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,214

    Domyślnie Odp: Szwendy tędy i owędy

    Teraz szedłem już cały czas lasem, gdzie panował ład i porządek, wszystko było równo zasadzone, wyplewione i odpowiednio opisane ( foto 34 ). Wokół czuć było delikatny powiew jesieni - orzeszki z wolna brązowiały ( foto 31 ), głóg czerwieniał ( foto 32 ). Na drzewach, od czasu do czasu pojawiały się flagi ze strzałkami ( foto 33 ) – może wiecie co to i po co to ?

    W końcu dotarłem do miejsca, z którego otwierało się na lewo jak i na prawo ( foto 35 ). Naprędce skleciłem szałas i wyrychtowałem leżankę ( foto 36 ), a z plecaka wyjąłem ruszt ( foto 37 ), na którym przygotowałem kiełbasę kłam nazwie dającą, gdyż nadzwyczajną w smaku. Córcia ( 7 wiosen licząca ) mi mówi, że to jest „ful-wypas” kolacja, a przecież o fullu, który towarzyszył konsumpcji nic jej nie wspominałem.
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  5. #5
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,214

    Domyślnie Odp: Szwendy tędy i owędy

    Do cna się nasyciwszy zaległem w barłogu i dyndając między niebem a ziemią powoli odpływałem w krainę megamożliwości. Nim jednak puściła ostatnia cuma, wymyśliłem sobie małą katuszę na rozpoczęcie dnia następnego nastawiając budzenie na piątą rano.

    Rankiem budzik zaterkotał, wokół nie było już ciemno, ale jeszcze niezbyt jasno. Po wykluciu się z larwy śpiwora podreptałem ku pobliskiej ambonie w celu pokłonienia się wschodzącemu słońcu. Idąc nie traciłem czasu i poddałem się porannej toalecie w wersji nieco okrojonej. Przetarłem więc oczy i oto co zobaczyłem ( foto 38 , 39, 40 ).

    Kur zapiał, chęć była, krew wrzała – postanowiłem posiąść Gabryśkę. Powoli, acz niezwykle wytrwale pozbawiałem ją kolejnych warstw(ic) nas dzielących i powłócząc rozanielonym wzrokiem po jakże delornych kształtach jej wypukłości i zagłębień ( foto 41, 42 ), po dwóch kwadransach zmagań, zaszczytowałem ( foto 43 ). Gdy już ciśnienie i oddech powróciły do normy obiecaliśmy sobie kolejne tet a tet, ale o innej porze roku, w trójkącie z królową śniegu ( więc bardziej takie tet na dwie ).

    Jeszcze kawałeczek kontynuowałem wędrówkę w kierunku równika, ale docelowym na teraz punktem miał być Berlin. A wiadomo, jak na Berlin - to na zachód. Wykonałem więc zwrot na prawą burtę i wkrótce berlińskie bramy stanęły przede mną otworem ( foto 43, 44, 45 ).
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  6. #6
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,214

    Domyślnie Odp: Szwendy tędy i owędy

    Do zejścia w dolinę mogłem sobie wybrać jedną z trzech zielonych autostrad. Wybrałem środkową – pies ją trącał! Gdzieś tak mniej więcej w połowie natrafiłem na ogrodzenie z furtką zamkniętą na drucik. Odkręciłem drucik, otworzyłem furtkę, wlazłem za ogrodzenie, zamknąłem furtkę i zakręciłem drucik. Ruszyłem dalej i po chwili zauważyłem, po lewej stronie, w cieniu drzew porastających płytki parów leżące stado owiec. Są owieczki to i pewnie jakiś piesek do pilnowania się znajdzie. O, jest! Na szczęście taki nieduży i spokojny. Wiatr powiewał od niego w moim kierunku i pewnie dlatego w ogóle mnie nie wyczuł i nie zauważył. Na wszelki wypadek skręciłem bardziej w prawo i przyspieszyłem kroku. Po lewej stronie leżał sobie więc ten piesek, po prawej tuż, tuż stała przyczepa kempingowa a ja darłem środkiem. Minąłem tą przyczepę i wtedy za plecami usłyszałem potężny bulgotowarkot. Tak to ja się jeszcze nigdy w Bieszczadach nie zestrachałem! Momentalnie wykonałem zwrot i właściwie nie miałem już czasu do namysłu, gdyż wpienione trzy owczarki podhalańskie szczerzyły zębiska zdecydowanie za blisko moich portek. I tu jakże wspaniałymi i przydatnymi okazały się trekkingowe kostury. Do ogrodzenia miałem około stu metrów, wokół pastwisko, trzy brytany i żadnych ludzi. Młócąc kijami powietrze trzymałem atakujące bestie na odległość dwóch metrów i powoli idąc raczym sposobem, modliłem się żeby mnie któryś nie zaszedł od tyłu i jednocześnie zastanawiałem się jak mi, objuczonemu plecakiem, przyjdzie przeskoczyć ogrodzenie , jeśli brama będzie zamknięta. Na szczęście jeden z nich sobie odpuścił (bardzo mądra psina – niech ci miska zawsze pełną będzie), a brama była zamknięta na drucik. Po omacku, jedną ręką otwierając bramę, drugą cały czas oganiałem się od dwóch bardziej zawziętych bestii. Ufffff! Dopiero po chwili byłem w stanie pstryknąć pamiątkową fotkę ( foto 46 ).


    W okolicach Szumnego Dworu ( foto 47 ) postanowiłem chwileczkę odsapnąć i gardło potoknąć ( ponieważ na skutek kilkuminutowego tłumaczenia pieskom, iż są najlepszymi przyjaciółmi człowieka, zaschło mi całkowicie ). Niestety, okazało się, iż w plecaku całkiem źródełko wyschło. Tuż za pobliskimi zabudowaniami stał sobie taki mały domek letniskowy, przy którym krzątał się jego właściciel. W czasie krótkiej rozmowy, przy nalewaniu dla mnie wody, wyraził zdziwienie, że udało mi się przejść w stanie nienaruszonym przez terytorium strzeżone przez te psy, gdyż szczególnie jeden z nich znany jest z awersji do obcych.


    Z pełnymi zbiornikami mogłem śmiało ruszyć objazdem ustanowionym przez Powiat Sanocki, drogą powiatową nr 2257 R. Odcinek ten opisałem już kiedyś na forum, więc zapraszam tutaj: http://forum.bieszczady.info.pl/show...8&postcount=25

    Jeszcze tylko rzut oka za siebie, jak prezentują się z drogi powiatowej Rzepedź-Mchawa, wstęgi berlińskich autostrad ( foto 48 ).
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  7. #7
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,214

    Domyślnie Odp: Szwendy tędy i owędy

    Wyłoniwszy się tuż przed przełęczą z lasu, ujrzałem odpoczywające pod jego ścianą stadko konnych ( foto 50 ). Byli to pierwsi i jak się okazało ostatni turyści, jakich spotkałem podczas mojej łikendowej wędrówki.

    Na przełęczy skręciłem w prawo i czując na plecach oddech goniącego mnie tabunu rozpocząłem ambitną walkę z przewyższeniem. Dogonili i wyprzedzili mnie dopiero na szczycie i teraz podążając za nimi płażącym się grzbietem czułem znacznie mocniejszy oddech wydobywający się z naprzeciwległych końskim paszczom otworów. Na szczęście czworonogi okazały się zdecydowanie ode mnie szybsze i po wyjściu z zalesionego terenu mogłem popatrzeć na nie z góry ( foto 51 ). Grzbiet, którym podążałem był niezwykle widokowy ( foto 52, foto 53, foto 54 ). Już tylko niewielka odległość dzieliła mnie od drogi powrotnej.

    Opadałem coraz wolniej, chcąc zatrzymać czas i na zaś się napatrzeć i nawdychać okolicą. Powyżej upamiętniającego cmentarz choleryczny krzyża ( foto 55 ), czyli w pobliżu zakrętu polnej drogi prowadzącej do cerkwi ( foto 56 ) spojrzałem prosto przed siebie na wysepkę łąk porośniętych małym zagajnikiem ( foto 57 ). Jakże inaczej prezentowała się ona spowita porannymi mgłami ( foto 58 ), wiosną, gdy przemierzałem ten odcinek trasy w kierunku przeciwnym – ale to już całkiem inna historia….
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  8. #8
    prowydnyk chaszczowy Awatar Browar
    Na forum od
    01.2006
    Rodem z
    Kraków
    Postów
    2,834

    Domyślnie Odp: Szwendy tędy i owędy

    Zdjęcia czysty miód...
    Pozdrav

  9. #9
    Bieszczadnik Awatar Henek
    Na forum od
    01.2004
    Rodem z
    Rzeszow
    Postów
    1,003

    Domyślnie Odp: Szwendy tędy i owędy

    Będzie Ci wybaczona dzisiejsza absencja. Kawał dobrej roboty.

  10. #10
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Pomiędzy Andami a Bieszczadami
    Postów
    68

    Domyślnie Odp: Szwendy tędy i owędy

    Ladnie opisane, niektore zdjecia rewelacja. Z przyjemnoscia poczytam jeszcze.
    Aczkolwiek cos mi sie wydaje, ze zamiast Korespondentem to Waszmosc Poeta mianowanym zostac powinien. Od tak dla przykladu:

    Jakaś opończa błogości mnie spowiła (albo chmielowe pnącza dostały się krwioobiegiem do mózgu) wprawiając mnie w stan upojnego lenistwa. Oj, strasznie ciężko było mi się pozbierać i zerwać do dalszej drogi. Bardzo, ale to bardzo zadurzyłem się okolicą: (...) stare drogi porosłe plątaniną krzewów zadziornych ( foto 24 ), falujący widnokrąg i ten trzmielami brzęczący spokój – cud malina!
    No i pozazdroscic odleglosci dzielacej od Bieszczadow...

    Pozdr
    Ostatnio edytowane przez Lithandra ; 01-07-2009 o 15:00 Powód: Zbedne w tym przypadku detale dotyczace fotografii

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •