Pokaż wyniki od 1 do 10 z 32

Wątek: Szwendy tędy i owędy

Mieszany widok

  1. #1
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,214

    Domyślnie Odp: Szwendy tędy i owędy

    Jeszcze chwilkę zwlekałem z odejściem, gdyż zamyślony czekałem, czy aby w tym właśnie miejscu nie ukażą mi się słynne nagie i nęcące Leśne, nie robotniki oczywiście, tylko takie czarownice swawolne. Niestety, albo raczej na szczęście przypomniałem sobie, że gdzieś wyczytałem, iż takie czarownice „odbierają krowom mleko i szkodzą w jajach”. W zasięgu wzroku żadnej krowy nie było, więc na wszelki wypadek pognałem dalej. Drepczę więc sobie tym płajem leśnym, a tu nagle, po prawej ręce ukazują mi się tajemnicze kręgi! Nie w zbożu, a w lesie! Co gorsze – nie były to ślady lądowania ferajny Lucasa, czy też tej pokraki ze świecącym paluchem (E.T.) lecz raczej kogoś z plemienia tego, co za pomocą oleju słonecznikowego i tramwaju odciął Berliozowi głowę. Wierzcie, nie wierzcie – były to czarcie kręgi ( foto 7 ) . Podejrzana okolica, pomyślałem....i dałem dyla w las. Ha! – i nie ma co się dziwić lekko podupadłym Karmelitom, którzy zostali zesłani w takie a nie inne miejsce, u stóp tejże właśnie góry, że pili, palili a ponoć nawet swawolili. Kto wie co, i w jakiej postaci im się ukazywało? I popadli w grzech a klasztor w ruinę.

    Najwyższa pora opuścić sferę ducha i powrócić do spraw bliższych ciału, a dokładniej rzecz ujmując bliższych żołądkowi. Głód zaczął mi już na tyle doskwierać, że zjadłbym przysłowiowego diabła z kopytami . Idąc rozglądałem się więc za odpowiednią miejscówką. Po minięciu przecinki obsadzonej energetycznymi słupami zajarzyłem, iż prowadzą one do drewnianego wigwamu, umeblowanego ławeczkami. Zakręciłem więc i rozpocząłem walkę z poszyciem. Ileż to się trzeba natrudzić, żeby sobie ułatwić! Na szczęście odległość była niewielka i wkrótce przedarłem się do wigwamu ( foto 8 ) . Tam zaczęło się: ochlaj ( foto 9 ) i wyżerka na całego.

    Zaspokoiwszy po części potrzebę pierwszego stopnia piramidy Maslowa ruszyłem z kopyta ku jej najwyższym szczeblom. Szedłem teraz jak po sznurku, trzymając się rozpostartych w terenie poręczówek koloru zielonego ( foto 10 ). Mijając balsamicznie widokowe polanki ( foto 11 , foto 12 ), spozierałem raz na lewo , raz na prawo i radość mnie unosiła niczym wietrzne prądy, wznoszące białe ptaszyska z odległego pasa startowego ( foto 13 ).
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    Ostatnio edytowane przez bartolomeo ; 20-01-2013 o 13:42 Powód: Drobiazgi
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar Henek
    Na forum od
    01.2004
    Rodem z
    Rzeszow
    Postów
    1,003

    Domyślnie Odp: Szwendy tędy i owędy

    Dość tego świętowania, czas się wziąć za pisanie. Publika czeka, pewnie by coś poczytali.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •