Ależ oczywiście, że to nie będzie wyglądało w ten sposób, że wstajemy rano i biegniemy niemalże szlakiem byle dalej i szybciejMoże źle zrobiłem pisząc "DZIEŃ X", lepiej byłoby "ETAP X". W Bieszczadach najważniejszy jest klimat. Pisałem już o ubiegłorocznym wrześniowym wypadzie, który pod względem chodzenia był absolutnym niewypałem (deszcz przez pięć bitych dni non stop), a mimo wszystko wspominam go bardzo dobrze, chociażby ze względu na wspaniałą atmosferę w "pod Honem" - wspólne piwkowanie i śpiewanie z przybyłymi wędrowcami. Kapitalne chwile. Oczywiście chciałoby się pochłonąć jak najwięcej
Niemniej spontaniczne modyfikacje planu są jak najbardziej dopuszczalne
Co do wątku ekwipunku, to bierzemy tylko niezbędne minimum jeśli godzi o odzież plus jedzenie typowe "na przetrwanie" (tak swoją drogą, co polecacie?) porozkładane po plecakach wszystkich członków "ekspedycji"Z namiotem jest problem, bo to jednak trochę waży. Wolelibyśmy nie brać i spać po schroniskach raczej, ale może jednak warto zabrać...
@joorg - dlaczego miałbym odbierać cenne wskazówki jako krytykę? :) Po to tu piszę, żeby zasięgnąć wskazówek od ludzi doświadczonych w temacie. Swoją drogą dziękuję za duży odzew :)


Odpowiedz z cytatem