Ja też uważam, że wszyscy bieszczadnicy to jedna sekta i nie ważne gdzie się logują i w których krzaczorach aktualnie kryją lub zamierzają skrywać. Pobolewa jedynie sam fakt, że do podziałów takowych dochodzi. Nie jest sztuką stworzyć nowe, "lepsze" i obok natomiast wielkim kunsztem jest naprawić to co kuleje, niedomaga lub nam się nie podoba i stan ten po remoncie gruntownym ustabilizować. Ale to tylko moje skromne zdanie. Pamietam czasy kiedy stary, dobry ZetHaP rozmienił się na drobne z Rzeczpospolitą lub Chrześcijaństwami rozmaitymi w nazwie, zaś moi druhowie z konsekwencją i uporem nie zmieniwszy szyldu kontynuowali dzieło, prowadząc drużynę, nastepnie cały szczep wg. przedwojennych zasad, reguł, stopni z tekstem przysięgi w jej oryginalnym brzmieniu włącznie. Bardzo ich za to podziwiałem i podziwiam do dziś, choć dawno przestałem harcerzykować.