Och,Doroto!Jak ja Cię rozumiem!Byłam też króciutko(liczyłam na spotkanie z Tobą w Łopience) i teraz trudniej znieść to co za oknem..!Zieleń w Bieszczadach taka wiosenna,aż nierzeczywista a świersze grały jak największa orkiestra świata!Pozdrawiam!