Tak z grubsza są trzy metody do uzyskania zgody (na cokolwiek):
- pokadzić, posmarować wazeliną: w swojej niezwykłej mądrości na pewno dostrzeże Szanowny Pan możliwość pozytywnego załatwienia...
metoda dość obrzydliwa, ale skuteczna na tak długo jak rządzi ten co się zgodził. Stosowana często przy tyraniach, systemach totalitarnych, gdzie prawo nie funkcjonuje.
- racjonalna: powołać organizację, uchwalić statut, wybrać władze, wystąpić oficjalnie, na piśmie, w razie odmowy odmowę zaskarżyć. Skuteczna w dojrzałych demokracjach, czasem długa, skuteczna na lata.
- nerwowa: wyzwać adwersarza od idiotów, ukazując jego skrajną niekompetencję. I na tej bazie liczyć, że przeciwnik posypie głowę popiołem, uzna swoją indolencję i wyda pozytywną decyzję. Można liczyć, że zwierzchność po takim ataku usunie nieuka, powoła mądrzejszego, a ten "ponownie rozpatrzy" ze skutkiem .... zgadnij jakim?
Przeczytaj posty od początku i powiedz, wg jakiej metody dochodzicie swego?
Długi