Kamilu, ale przecież Skrzydłoludzie NIE KRZYCZĄ!!! (a ten pan co wrzeszczał w samolocie posłem na szczęście nie jest, tylko meżem swojej żony) Skrzydłoludzie dzięki Jenni i - Jej (Jego?) - fajnej bajce, o sobie cicho przypomnieli... Są - głęboko wierzę - lepszą częścią PRZYRODY, EKOSYSTEMU, KOSMOSU - niż tabuny zurzędniczałych Parkowładców. Z okazji tego niezwykłego Święta, życzę, kochającym naprawdę Bieszczady - z Sopotu, Warszawy, Rzeszowa, Sanoka, Leska, Zagórza i HOCZWI - prawdziwej miłości i zrozumienia swoich Bliskich.