Co do wątku ochrony przyrody. Dyrektor Winnicki znany jest ze swojego bardzo konserwatywnego podejścia do tematu ochrony przyrody.
Jestem przekonany, że gdyby nie to, że rocznie 300 tys turystów odwiedzających Park, wnosząc opłaty za wstęp na teren Parku zapewnia utrzymanie jemu i całej machinie parkowej to Park zostałby zamknięty i dla tych turystów.

Niestety pan dyrektor Winnicki nie jest konsekwentny. Mnie osobiście nie przeszkadza zakaz latania na paralotni nad parkiem bo po prostu latam gdzie indziej, jakoś jestem w stanie zrozumieć pana dyrektora choć czasami mógłby bardziej przemyśleć wysuwane przeciw nam argumenty. Ale boli mnie bardzo to że traktuje się pojedynczych paralotniarzy jako coś skrajnie niebezpiecznego dla parku gdy tymczasem pozwala się 5000 pielgrzymom przejść zaraz po roztopach - uwaga!!! - z megafonami!!! którzy przybijają do drzew różne obrazki zostawiając je na nich potem. Wiecie jak wyglądają szlaki na Tarnicę i nie tylko po takim jednym dniu "pielgrzymowania"? Radze się przejść i zobaczyć na własne oczy. To jest według mnie HEKATOMBA (stosując słownictwo parkowców). Myśle że park Narodowy nie jest odpowiednim miejscem na takie uroczystości i tym problemem radziłbym się zająć panu dyrektorowi w pierwszej kolejności. Może by wysłać jakiś list do kurii z prośbą o poszanowanie przyrody, myślę że rządzący kościołem zrozumieli by według mnie naszą wspólną prośbę.