Cytat Zamieszczone przez vm2301 Zobacz posta


Poszukiwali czegoś innego niż wrażeń. Liczba zbieraczy poroża, czy grzybów nie zmienia się od lat, a jeśli się zmienia, to zmiana nie jest na tyle znacząca, by upatrywać w niej przyczynę ataków, czy zwiększenie ich częstotliwości.




Sonko, poczytaj o synantropizacji. Lucyna ma pewnie coś w swoich notatkach z wykładów.
Synantropizacja nie jest zjawiskiem, które jest nieszkodliwe, przyroda na tym cierpi. Nie trzeba "skłusować" zwierzaka, by mu zaszkodzić.

Co do roślin, to też nie przesadzajmy. Obok wspomnianego szlaku to przede wszystkim kupa gówien rośnie, a nie cenne gatunki. Może ktoś wpadnie na pomysł, by postawić toitoi'e

Wetlińska i Tarnica są "skanalizowane" (Chryste...) i to sprawia, że stan przyrody w tych miejscach różni się znacznie od podobnych rejonów. Tego się nie zmieni bez zamknięcia tych szlaków i terenów wokół nich na kilkanaście lat przynajmniej. Czy natomiast jest sens to robić? Moim zdaniem nie.
To ten zrównoważony rozwój ...
Synantropizacja jest faktem, nie muszę zaglądać do notatek. Mam dostęp od raportu WWF na ten temat . Nie wolno mi się na niego powoływać, to jest chyba dokument "wewnętrzny" tej organizacji. Znam jej skutki. Obecnie Paweł w ramach projektu WWF sonduje wśród potencjalnych beneficjentów potrzebę instalacji "przeciwniedźwiedzich" koszy na terenie Bieszczadów i Beskidu Niskiego. Obok miejsc szczególnie narażonych na kontakt miśków z cywilizacją będą stawiane kosze na śmierci do których niedźwiedzie nie będą mogły się dostać. Bardzo ciekawy artykuł autorstwa Katarzyny Bojarskiej jest w ostatnim, czyli pierwszym numerze "Bieszczadnika". Kaśka prowadzi w Bieszczadach badania, pisze m.in. o tym, że niedźwiedzie można spotkać w pewnej wiosce (nie wymienia jej nazwy więc zmilczmy ją) w przydomowym sadzie.

Panie Wojtku, rozdeptywanie Bieszczadów to mit. Oczywiście, mogłoby być lepiej, ale ... Byłam w tym roku kilka razy prywatnie i służbowo na Połoninie Wetlińskiej i Tarnicy. Bieszczady pustoszeją, kilka dni temu podchodząc żółtym na Wetlińską nie spotkałam ani jednego turysty. Wędrowałam rano, tak po 9.00. Widziałam tylko Filipa.
Co do zniszczeń. Panie Wojtku proszę zajrzeć na naszą stronę, od dwóch dni opracowujemy szlak żółty Przełęcz Wyżna-schronisko, tam znajdzie Pan fotografie-dowody na to, że okolica szlaku wbrew pozorom zbytnio nie ucierpiała. Wieczorem artykuł powinny być skończony. Wybierałam fotografie, przejrzałam kilkaset zdjęć. Proszę mi wierzyć, że sama byłam zaskoczona, gdy dobierałam fotki i fragmenty tekstu. Połonina Wetlińska jest bardzo ciekawym masywem górskim.

Kupa kup rośnie w lasie, to niestety jest prawda. Proszę pamiętać, że to my turyści je tam zostawiamy. Mam też skalę porównawczą, Bieszczady i szlak żółty jest zdecydowanie bardziej czysty niż większość popularnych turystycznie szczytów w Polsce. Można przejść cały żółty i nie znaleźć ani jednej plastikowej butelki, czy puszki z piwem. Zaskoczyła mnie postawa bieszczadzkich przewodników, kilkoro z nich sprząta góry idąc nie tylko prywatnie, ale i służbowo szlakiem.