W zeszłym roku byłam w lipcu na Giewoncie, przy bardzo ładnej pogodzie (służbowo, prywatnie raczej akurat tam nie chodzę).
I bez przesady. Nie ma tam sygnalizacji świetlnej ani też barierek, ani metalowych platform.
Owszem na podejściu są łańcuchy, ludzie ustawiają się w kolejkę, ale nie jest ona zbyt długa.
Na szczycie jednorazowo 30-40 osób, zejście wyznaczone drugą stroną niż wejście. Ruch przebiega sprawnie.
Coś mi się widzi ze frekwencja w "dzikich Bieszczadach" przekracza tą tatrzańską.
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem