Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 28

Wątek: 5-14.06.09 borzawa, polonina krasna

  1. #11
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,641

    Domyślnie Odp: 5-14.06.09 borzawa, polonina krasna

    Cytat Zamieszczone przez Bywalec Zobacz posta
    piękne zdjęcia w kolorach jak z taśm ORWO, fajna relacja
    i
    już tęsknię za ulubionym...
    ... ciągiem dalszym
    za który z góry dziękuję
    Po tym jak zdechl mi ten aparat juz nigdy nie udalo mi sie uzyskac takiej kolorystyki zdjec - a wlasnie taka podoba mi sie najbardziej. Pamietam tylko tyle, ze ustawialam wtedy "balans bieli" nie na biel tylko na niebo w pogodny dzien. I taki byl efekt. Ale juz nigdy na innym aparacie nie udalo mi sie go powtorzyc...
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  2. #12
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2014
    Postów
    97

    Domyślnie Odp: 5-14.06.09 borzawa, polonina krasna

    Tak z ciekawości - a co to był za "ten aparat"? Balans bieli faktycznie wygląda na maksymalnie przeciągnięty na ciepłą stronę w okolice 10000K

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Balans...tebalance4.jpg

  3. #13
    Bieszczadnik Awatar Bywalec
    Na forum od
    09.2009
    Rodem z
    Sopot
    Postów
    71

    Domyślnie Odp: 5-14.06.09 borzawa, polonina krasna

    przypadek często wytycza nowe możliwości, Verid dobrze kombinujesz przeciągniętym balansem na ciepłą stronę,
    no i fajnie,
    ale nadal czekam na mój ulubiony ciąg dalszy

  4. #14
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,641

    Domyślnie Odp: 5-14.06.09 borzawa, polonina krasna

    Cytat Zamieszczone przez Verid Zobacz posta
    Tak z ciekawości - a co to był za "ten aparat"? ]
    canon powershot a 700
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  5. #15
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2014
    Postów
    97

    Domyślnie Odp: 5-14.06.09 borzawa, polonina krasna

    Hmmm, szkoda że nie wiedziałem wcześniej bo wydałem taki dzieciakom do zabawy. Ale jakiś czas temu widziałem identyczny na Alle, ktoś sprzedawał za bezcen - skoro tak ci leżał pod względem barwy może warto popatrzeć czasem na ogłoszenia?

  6. #16
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,641

    Domyślnie Odp: 5-14.06.09 borzawa, polonina krasna

    Cytat Zamieszczone przez Verid Zobacz posta
    Hmmm, szkoda że nie wiedziałem wcześniej bo wydałem taki dzieciakom do zabawy. Ale jakiś czas temu widziałem identyczny na Alle, ktoś sprzedawał za bezcen - skoro tak ci leżał pod względem barwy może warto popatrzeć czasem na ogłoszenia?
    Mam cztery takie i dalej ich szukam po allegrach. Ale wlasnie ten kolor to nie cecha wlasna aparatu, tylko raz jeden udalo sie w nim taki balans ustawic - w kolejnych trzech juz nie :(

    - - - Updated - - -

    Do Kołoczawy docieramy już późnym popołudniem. Złocące kolory przypominają, że zbliża sie czas aby wyczaić jakies miejsce na nocleg.



    W jednym z domów prosimy o wode i zostajemy skierowani do bardzo malowniczej studni :)



    Miejsca na biwak mamy zamiar szukac za rzeką, jako ze tam jest chyba ciut bardziej dziko i pusto. Mostki jednak są nieco nadwątlone i nie rokują suchej i dogodnej przeprawy



    Trzeba wiec próbować brodów, co idzie nam raz lepiej, raz gorzej i poczatkowo kończy sie kąpielą prawie po uszy. Mamy do wyboru rózne miejsca - albo głęboko, albo silny nurt zbijający z nóg. Ostatecznie walczymy z nurtem.









    Miejsce na namioty jednak niełatwo znależć, wszedzie ktos sie kreci. Na nadrzecznych łąkach bedziemy widoczni z daleka a kawałek dalej zaczynają sie gęste krzaki i stroma skarpa. Wpada nam jednak w oczy pewien opuszczony/niedokończony budynek. Parter niestety nie nadaje sie do użytku - tzn. takiego jak mielismy w planach. Bo miejsce jest jak najbardziej uzytkowane - przez krowy na kibel! Gnojówki po kostki. Nie bardzo mamy ochote w tym kłaść karimaty czy stawiac namiot. Ale jest tez poddasze. Drewniany i przytulny stryszek. Tylko nie ma na niego żadnych schodów, drabiny, stopni - NIC. Chłopaki wlezą, Iza tez jest bardzo zwinna - ale ja? Nie ma szans, abym sie wygramoliła na wysokość 3 metrów po ścianie jak mucha. Nawet nie mam co próbowac bo i tak zlece na pysk! Strasznie mi głupio i smutno... że co? że przez moją łamagowatość cała ekipa ma nie spać w tym fajnym miejscu? Zresztą mi sie ono tez niezmiernie podoba! Ostatecznie zapada decyzja, że chłopaki postarają sie wsadzic mnie tam jak worek. Tylko mam zachowywac sie jak worek tzn. nie przeszkadzać , nie machac odnóżami, nie łapać sie wszystkiego wokół na ślepo dostając napadów paniki w czasie lekkiego opadania





    No i ostatecznie sie udaje! Głownie dzieki Piotrkowi, który ma za sobą jakieś kursy wspinaczkowe - widać pionowy transport ciężkich, niewymiarowych tłumoków też tam przerabiali! :) Wszystkie 5 sztuk ludziów + 5 sztuk plecaków szcześliwia trafia na poddasze opuszczonej chałupy nad Tereblą! Proces wtransportowywania sie na stryszek przeprowadzamy już po zmroku, coby ograniczyc potencjalną ilość przygodnych gapiów. Z ludzmi na wyjazdach lubie sie bratać i nawiązywac nowe znajomości, ale jeśli chodzi o noclegi to zdecydowanie jakos wole aby nikt nie wiedział gdzie śpimy. Zwlaszcza jak istnieje duze prawdopodobienstwo, ze dana chałupa moze miec wlasciciela..

    Wieczór spędzamy wiec na przytulnym stryszku, starając sie nadmiernie nie błyskac latarkami.





    Tu akurat przypadkiem prezentuje na stopach skarpetki rozmiaru chyba 47. Dobry Kuba mnie wspomógł. W moich popalonych w ognisku nie bardzo moge chodzic - strasznie ocierają mnie buty! Nawet nie tyle, ze wypadły w nich dziury - spalone miejsca pokryły sie grubym i ostrym jakby plastikiem. Przedziwna historia z tymi skarpetkami!



    Popijamy kahora i ogólnie jest wesoło. Do czasu… Do czasu jak kahor w połączeniu z dużą ilościa herbaty daje o sobie znać.. Kibelek! A ja na dół nie zejde. Jak zejde to znaczy, ze tam zostaje i śpie.. A jeszcze jakies dzikie psy zaczely sie włóczyc po okolicy i gryźć sie nawzajem z paskudnym charkotem. Ponowny proces wtargania mnie na góre nie wchodzi w gre, zwlaszcza ze musiałby byc wykonany wielokrotnie - zwykle kilka razy w nocy wstaje do kibla. Zrobić sobie kibelek na stryszku? Obok naszych śpiworów? Żeby ściekało na rzeczy? Jakoś tak głupio… Do menażki i potem wylewać na dół? Tez troche słabo, zwłaszcza ze potem wszyscy z tej menazki jemy i współbiesiadnicy mogliby nie byc na tyle wyrozumiali Co robic? Ratunku!!!!! Ostateczna wersja jest oparta na sporym zaufaniu względem drugiej osoby. Siku chodzi ze mną Iza. Są dwie deski podłogi, które wystają nieco poza linie budynku i strychu. Nieco skrzypią, ale chyba do jutra sie jeszcze nie zawalą. Ide na koniec desek. Tam jest mój kibelek. Iza trzyma mnie za ręce a ja maksymalnie wychylam sie wiadomą częścią ciała poza linie budynku. Wszystko spada w pokrzywy - tzn. nie wszystko - to co trzeba spada Ja na szczeście nie Teraz mam sprawdzoną pewność, ze Iza jest osobą godną zaufania :)

    Nasze miejsce noclegowe w porannych przebłyskach słońca. Kolektywna ewakuacja ze stryszku.



    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  7. #17
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,641

    Domyślnie Odp: 5-14.06.09 borzawa, polonina krasna

    Nie spieszymy sie. Korzystamy z uroków pobliskiego źródełka i połozonych nieopodal ławeczek biesiadnych.







    Odkrywamy też malowniczą i solidną kładke. Nasze heroiczne poszukiwania brodu byly wiec zupelnie niepotrzebne







    W centrum Kołoczawy trafiamy na bazar. Kupowac nic za bardzo nie mozemy - plecaki i tak są za ciężkie. Z drugiej strony - gdybym kupiła karton kacząt i przytroczyła pod klape - to chyba bym pobiła toperza, ktory nosi po górach komputer?





    Targ jest rozłożony przy głownej szosie przez miejscowość, gdzie co chwile śmigają auta, a ich pęd i podmuch porywa worki, rozsypuje pszenice i straszy kurczęta.



    Stoiska również rozłażą sie w boczne, mniejsze uliczki, a niektore jego macki sięgają az na kamieniste brzegi rzeki.



    Na Ukrainie wiele razy spotykamy sie z tym, że instytucja sklepu i knajpy sie przenika. Że tam, gdzie mozna kupić żarcie wiele razy mozna tez je zjeść (a nieraz i poprosic o podgrzanie), a wszystko w pelni legalnie popić piwem lub kwasem “rozliwnym” z beczki. Ale w sklepie odzieżowo - obuwniczym raczymy sie piwem po raz pierwszy. Dziwnie z tym procesem komponuje sie zapach skóry i mocno gumowej podeszwy nieopodal leżącego trampka. Albo szelest na wietrze jakiejś różowej sukni balowej

    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  8. #18
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,641

    Domyślnie Odp: 5-14.06.09 borzawa, polonina krasna

    Kawałek dalej mamy okazje zwiedzić pewne muzeum. Coś jak stara, zabytkowa szkoła? Coś jak mini skansen? Zwykle nie przepadam za zwiedzaniem takich miejsc, wiec tez ich nie wyszukuje jakos specjalnie w planach wyjazdowych. Jadąc do Kołoczawy zapewne o tym miejscu nie miałam pojęcia. W jaki sposób sie wiec tam znaleźliśmy? Niestety zatarło sie już w pamięci. Nic. Ciemność. Czarna plama. Wyciety kawałek życiorysu, którego nijak nie potrafie odtworzyc. Czy polecił nam to miejsce ktoś z miejscowych i poszliśmy za jego radą? Czy może kustosz muzealny pobiegł za nami drogą wołając “Riebiata! Chodźcie pozwiedzać!” Czy rzucił sie nam moze w oczy parking pełen starych aut?



    Fakt jednak taki, ze trafiliśmy w miejsce pełne starych makatek, ściennych odezw, ławek, wyszywanek z dawnych lat i łypiacych ze ścian obrazów i popiersi niegdysiejszych autorytetów. Zwykle nie lubie muzeów bo tylko wolno sie tępo gapić w jakieś coś za szybką. Tu jest piękna sprawa - wszedzie mozna usiąść, wszystko pomacać, przymierzyć.









    Na przykład ubranko jakiegos czabana - górskiego pasterza owiec. Juz wiem czego mi trzeba! Zamiast tachac po górach 5 polarów i swetrów a na koniec i tak marznąć wieczorami. Tego potrzebuje na karpackie wędrówki!



    Cały ten skansen wygląda na bardziej nowy i wypiglowany niż normalne zamieszkałe i na bieżąco używane domy w całej okolicy. Drewno jakby wczoraj wytargali z lasu i jeszcze nawet nie obeschło dobrze z żywicy. Ładnie to wygląda ale mocno sztucznie. Jak zwykle w takich miejscach.









    A tu cyrk na kółkach!! W tle na zdjeciu widac pociag. Pociąg widmo! Niestety nie podeszlismy do niego. Jakos go wtedy nie zauwazylismy. Oprowadzająca nas babka jakoś nie podjela tematu. Nie widzialam go równiez wgrywając zdjecia. Ani wysyłajac zdjecia na picase czy fora po przyjezdzie. Ani odbijając zdjecia do albumu. Zobaczyłam go dopiero teraz, pisząc tą relacje, po prawie 10 latach od tamtego wyjazdu….



    Na koniec jeszcze odwiedzamy kolejną sklepo - knajpe. Tu miejsca biesiadne bardziej stawiają na kameralność i nastrojowość. Przy kazdym stoliku można sie odseparować od reszty świata kotarami. W niektórych boksach są kanapy ale nie ma stolika, wiec nie byłoby gdzie piwa postawic. Wybieramy wiec taką kanciape ze stolikiem.



    Boczną drogą oddalamy sie coraz bardziej od zwartej zabudowy wioski.





    Droga staje sie coraz bardziej wyboista, gliniasta i pnie sie pod góre. Niełatwo było opuścić Kołoczawe. Mieliśmy przewinąc sie tylko przejazdem. Zassała nas na dwa dni





    Dzisiejszy wieczór i noc spędzimy juz gdzieś wśród szumu traw połoniny! :)


    cdn
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  9. #19
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    3,812

    Domyślnie Odp: 5-14.06.09 borzawa, polonina krasna

    Cytat Zamieszczone przez buba Zobacz posta
    Kawałek dalej mamy okazje zwiedzić pewne muzeum. Coś jak stara, zabytkowa szkoła? Coś jak mini skansen?
    Kilka współczesnych zdjęć z tego miejsca Wojtek Pysz zamieścił tutaj.
    Czterech panów B.

  10. #20
    Bieszczadnik Awatar Bywalec
    Na forum od
    09.2009
    Rodem z
    Sopot
    Postów
    71

    Domyślnie Odp: 5-14.06.09 borzawa, polonina krasna

    ... i wszystko jasne dlaczego miejscowe sowy mają wielkie oczy

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Nowa mapa gorgany połonina krasna...
    Przez barszczu w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post / autor: 16-05-2012, 18:40
  2. Spłonął Zamek Krasna Horka
    Przez Basia Z. w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 13-03-2012, 14:43
  3. Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 02-06-2011, 07:29
  4. Jedrek Polonina
    Przez DOROTA w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 12
    Ostatni post / autor: 15-07-2009, 21:43

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •