Na Borżawe dotarliśmy kilka lat za późno. Nie zdążylam zobaczyc tutejszych opuszczonych kul - kopuł nieistniejacej stacji radarowej. Kopuły runeły kilka lat przed naszym tu przyjazdem. Drugie takie są na Tomnatyku - i tam wybierzemy sie rok później. Nie wiem czy to prawda, czy tylko legenda powtarzana przez miejscowych, ale ponoć te “pieczarki” na Borżawie były tylko przykrywką, tylko makietą aby “wróg sie zmylił”, o nich sie dużo mówiło i ludzie wiedzieli. A te z Tomnatyka to były “te prawdziwe” i bardziej utajnione. Nigdy nie udało mi sie ani jednoznacznie potwierdzic ani zdementowac tej “karpackiej legendy”
Kopuły mi sie przypomniały jak docieramy pod meteostacje na Płaju. Pogoda sie pogarsza, ciemne chmury nadciągają, zaraz nam dopucka za wszystkie czasy! A od dawna marzył mi sie nocleg w takowej kopule albo choc innych ruinach na połoninie. Na chwile obecną wydaje sie pociągające wszystko co ma dach!
W budynku meteostacji prosimy o wode. Wychodzi jakis gość i pokazuje nam bez slowa kranik przy zlewie, z ktorego cos tam pokapuje. Po czym znika. Tzn. gość - nie kranOględnie mówiąc nie należał do ludzi przesadnie wylewnych i towarzyskich. Ciche nadzieje na nocleg w meteostacji ulatniają sie wiec w oka mgnieniu
Nie smuci nas to jednak jakos wyjątkowo, bo namierzamy całkiem przytulną ruinke nieopodal, w której przeczekujemy nawałnice.
Gotujemy sobie herbatke, żarełko, jest gitarka i wygłupy z kotłem na głowie :D
![]()


Oględnie mówiąc nie należał do ludzi przesadnie wylewnych i towarzyskich. Ciche nadzieje na nocleg w meteostacji ulatniają sie wiec w oka mgnieniu
Odpowiedz z cytatem