zdjecia do tej czesci
http://picasaweb.google.pl/uchate.paciatko/201004_kercz
http://picasaweb.google.pl/uchate.pa...twierdza_kercz
http://picasaweb.google.pl/uchate.pa...zyncewska_kosa
http://picasaweb.google.pl/uchate.pa...e_Bondarenkowo
http://picasaweb.google.pl/uchate.pa...e_kamieniolomy
Rano mamy troche stracha , ze jak zobacza nasze trzy sznurki prania rozpostarte między szafa, framuga, gwozdziem w lazience i czym tam jeszcze się da, to nas wezma i wywala z hotelu, a parę dni chcemy tu spedzic.. zawsze można powiedziec ze jako inostrancy nie rozumiemy regulaminu na scianie, ale czy uwierza? Dlatego część prania troczymy do plecaka i zabieramy ze soba- poza tym na sloneczku szybciej wyschnie.
Lazimy po centrum kercza.. miasto jak miasto, nic szczegolnego, duze , ruchliwe i nie jakieś specjalnie urokliwe.. odnowiony zatloczony glowny deptak (strach myslec co tu się latem wyprawia), plac z leninem na posterunku, ladna cerkiewka, która oczywiscie ide zwiedzac. Toperz niestety musi zostac na zewnatz bo ma krotkie spodnie. W cerkwi są właśnie chrzty, więc ladnie spiewaja ale spiew jest gluszony przez wrzask zmoczonych dzieciatek. Jest tez mini sklepik gdzie można kupic swieczki, rozniste ikony, ksiazki o swietych, lancuszki i krzyzyki. Wybieram sobie dwa i kupuje , milo gawedzac ze sprzedajaca babuszka. Babuszka dziwi się „a to wy z polski, a ja myslalam ze tam u was to inna religia a nie taka jak u nas”. Więc ja jej na to ze może inna, ale przeciez Bog jest jeden.. Ona kiwa z przekonaniem glowa ze to to „wsjo rawno jaka swiatynia, taki sam krzyz, a widzicie, to ci zli co do wladzy się pchaja i politycy nas podzielili..”. W tym momencie przylacza się druga babcia zywo machajac rekami i argumentujac ze nie mamy racji bo ich wiara jest najlepsza, a inni to heretycy! Obie babcie zaraz zyskuja poparcie kolejnych i kolejnych, więc nie wiedziec kiedy, tworza się już grupki zywo dyskutujacych , zeby wrecz nie powiedziec wydzierajacych się na siebie staruszek.. Osz żesz..trza się było nie odzywac) na koniec zjawia się ksiadz mowiac ze cerkiew a nie bazar i wszystkich wyprasza.. ja się wymykam chyłkiem i tylko z daleka obserwuje ze babuszkowe dyskusje na temat dogmatow wiary są kontynuowane przed cerkwia i w parku..
następnie wylazimy na gorke mitridat, ogladamy straozytne ruiny pantikapej (taka kupka kamieni i dwie kolumny, które wszyscy podziwiaja i na ich tle się fotografuja- więc i my idziemy je popodziwiac) na szczycie gorki są jeszcze jakieś socjalistyczne pomniki i duzy remont bo wszystko wykladaja jakas obrzydliwa kostka. Ale stad dokladnie widac odlegly cel naszej dzisiejszej wycieczki- twierdze kercz! Miejsce zupelnie pomijane przez polskie przewodniki. Może dlatego ze do niedawna niedostepne , bo znajdujace się na terenie zamknietego terenu wojskowego? Na internecie udalo mi się znalezc informacje ze obecnie jest prawie porzucone, puste i ogolnie dostepne. Coz może znaczyc „prawie”???
Postanawiamy się dobrac do twierdzy od strony dzielnicy cementnaja slobodka i przyladka ak-burun, czyli idac caly czas pieszo wzdluz wybrzeza. Mijamy port, rozne przemyslowe i poprzemyslowe rozwaliska i w koncu trafiamy na przepiekne wybrzeze. Bardzo zalujemy ze nie mamy ze soba teraz namiotu i wszystkich gratow aby moc tutaj rozbic się na nocleg.
Kawalek dalej znajdujemy wejscie do podziemi, ale niestety korytarz nie prowadzi daleko, jest dalej zasypany, trzeba by się czolgac i przeciskac a nam się nie chce. Po wizycie w tym miejscu zostaje na jakiś czas brunetka- sciany, sufit (a jest niewysoki)są niesamowicie usmolone jakims paskudztwem, więc i glowy i plecaki tez mamy w tym kolorze.
Dalej czeka nas male rozczarowanie- nie da się przejsc wybrzezem- wyglada na to ze tereny twierdzy są otoczone drutem kolczastym (tzn podwojnym zasiekiem) a na nabrzeznej skarpie stoi jakieś radar..grrr.. no coz, ponieważ nie mamy ochoty tlumaczyc się straznikom dlaczego sforsowalismy zasiek (no i nie wiadomo czy najpierw beda pytac czy strzelac) postanawiamy go obejsc dookola. Może od drugiej strony, tzn od strony arszyncewa, twierdza jest dostepna?
Jak się okazuje mielismy racje, zasiek zakreca i dalej prowadza normalnie sciezki. (jest nam jednak odrobine dziwnie, jak na nasz widok chyba trzeci z kolei samochód zawraca i nawiewa). Trafiamy na nadmorskie skarpy w których mieszcza się zabudowania twierdzy
są bardzo rozne- jakby wykute skalne nisze, czesciowo tylko wzmocnione cegla, które obecnie sluza za miejsca imprezowe lub za gniazda szerszeni.
Podziemne korytarze
czy zabudowania troche przypominajace forty twierdzy przemysl.
Gdy już praktycznie czujemy się naogladani twierdzy i myslimy o powrocie spotykamy w ruinach miejscowa parke. Chlopak jest bardzo zainteresowany fortyfikacjami i zabral dziewczyne na spacer w to piekne miejsce, dziewczyna natomiast robi wrazenie lekko znudzonej. (np. on zwiedza ruiny w srodku, ona siedzi na trawie przed ze zgrymaszona mina). Ech... już widze jak beda po slubie razem spedzac czas wolny..
Chlopak bardzo chce nas oprowadzic po twierdzy, tlumaczac ze on tu jest bywalcem i wszystko i wszystkich zna. Troche się dziwi ze w czesci polecanych przez niego obiektow już byliśmy. Nie byliśmy natomiast w gornej czesci twierdzy- która ponoc jest pilnowana, ale on zna straznikow i nam obiecuje zalatwic wejscie. Straznikiem okazuje się jakiś bardzo mlody chlopaczek który wraz z kolegami rabia tam drewno. Straznik??? Czy grupka miejscowych którzy przyszli na ruiny zrobic sobie impreze , nie maja na flaszke i znalezli sposob na oskubanie glupich turystow? No ale wyboru nie ma, idziemy z nim zwiedzac. Zabiera nas na gorke pod pomnik, a potem do roznych zabudowan i podziemnych tuneli.
Opowiada dosyć ciekawe rzeczy- ze twierdza zostala zbudowana dla obrony ciesniny kerczenskiej, ze tu było wiezienie, a tu labirynt korytarzy aby niemcy się zgubili jak beda forsowac, a tu było wejscie do innych podziemi ale wladze kercza kazaly zasypac aby dzieciaki nie wlazily. Ponoc pod calym kerczem są labirynty korytarzy, część właśnie twierdzy kercz, część laczy się z antycznymi katakumbami czy kamieniolami. Niedawno, była glosna sprawa w okolicy bo czworo ludzi weszlo tu w twierdzy w podziemia, chlopcy wyszli a dziewczyny się zgubily. Szukali ich kilka dni, najpierw policja i wojsko, a gdy okazali się bezradni, nie znajac roznych tajnych przejsc, poprosili o pomoc lokalnych „bunkrowcow”. Znalezli je chyba po 4 dniach w podziemiach pod dzielnica miczurino więc ladnych parę kilometrow stad! Wtedy ponoc zakratowali glowne wejscie do kamieniolomow..ale pozostaly inne, boczne wejscia..
Dla wielu miejscowych chlopakow glownym celem jest badanie tych roznych tuneli, a już najwiekszym wyczynem jest chodzenie po adzymuszkajskich kamieniolomach, bo są wyjatkowo niebezpieczne. Pytam go dlaczego: czy mogą się osypywac, zawalic, czy jakie niewypaly tam leza? Nie, nic z tego- ponoc bardzo latwo się zgubic na amen i nie wyjsc.. na tym etapie wydaje mi się ze koloryzuje, coby się popisac jaki jest gieroj ze on tam chodzil i nastraszyc glupich turystow..
ale przychodzi jeszcze taki moment ze sobie przypominam jego slowa..
odporowadza nas kawalek i się zegnamy. Nie dopomina się zadnej kasy- kim tak naprawdę był? Czy ci z radaru wynajeli mlodego za straznika aby mieć na baczeniu teren przed ogrodzeniem z drutu rowniez? Czy sam się nim obwolal- pilnujac czegoś przed kimś?
Stad ogladamy sobie tez dokladnie wyspe tuzła, jest niesamowicie plaska, jak taka łacha piasku na morzu czy wieksza mielizna. Widac dokladnie nabudowana , niedokonczona, rosyjska groble, jakieś zabudowania
i dowiadujemy się od miejscowych ze latem są tam raz dziennie kursy promu czy stateczku, ze jest czynna jakas baza oddycha, a poza sezonem (czyli teraz) bardzo trudno się tam dostac. No nie ma rzeczy niemozliwych, wszystko ma swoja cene , ale chyba nie warto się tak starac. Ponoc nie można obejsc wyspy dookola bo w polowie jest posterunek graniczny i od ukrainskiej strony nie wpuszczaja na rosyjska część. Niezgadza się to za bardzo z tym co pisalo na necie, ale twierdza ze w ramach porozumienia wyspa zostala podzielona na pol, i czesc jest ukrainska a część rosyjska. Oczywiscie wypowiedzi miejscowych są mocno nieobiektywne- uwazaja ze cala wyspa należy się im (tzn rosjanom) bo kiedys była polaczona z polwyspem, bo maja latwiejszy dojazd, bo wydali kupe kasy na budowe grobli i wogole co sobie te ukraince mysla- maja oddac wyspe i już (a najlepiej caly krym)
W drodze do arszyncewa natykamy się jeszcze na fajne rozwieszone sieci,
a na osiedlu lapiemy bez problemu marszrutke do centrum.
Toperzowi udaje się mnie namowic na suszi- nigdy nie pociagala mnie wizja zimnej surowej ryby.. Ale posmakowalo mi wyjatkowo- od dzisiaj codziennie chce chodzic do tej knajpki- tzn ze względu naprzepyszne zarcie bo cala knajpka ogolnie była obrzydliwa, zrobiona na pseudowykwintny styl z kelnerami zachowujacymi się jakby kije popolykali..


) na koniec zjawia się ksiadz mowiac ze cerkiew a nie bazar i wszystkich wyprasza.. ja się wymykam chyłkiem i tylko z daleka obserwuje ze babuszkowe dyskusje na temat dogmatow wiary są kontynuowane przed cerkwia i w parku..












Odpowiedz z cytatem

































































































