W mironiwce czekamy na nocny pociag do zaporoza. W zaporozu jestesmy przed 5 rano. Probujemy sie dostac do "komnat oddycha" ale pani mowi ze teraz rano to ona nic nie wie, czy sa miejsca, chyba nie ma, ale zebysmy przyszli i zapytali o 8. Zamiast czekac na dworcu 3 godziny, wyruszamy na poszukiwanie polecanego nam hotelu "teatralnyj- ktory jak sie okazuje, niestety podzielil losy odeskiego "spartaka" i berezanskiej "zlotej lipy" :( po drodze spotykamy sieroże, ktory chce z nami pogadac, napic sie, wszedzie nas zaprowadzic i pokazac nam miasto
Gada bez przerwy, polowe ciezko zrozumiec, jest okropnie namolny , twierdzi ze nie pojdzie dzis do pracy aby sie z nami bratac. W koncu ,po dlugich negocjacjach, kilkakrotnym zegnaniu sie i wracaniu, udaje nam sie go przekonac ze praca jest wazna a my idziemy sobie na dworzec i sie zegnamy na dobre. Uffff!
jako ze nadeszla 8 zostawiam toperza z bagazami na dworcu i ide do "komnat oddycha". Babki mowia mi "czekac". Czekac to czekac- wiele razy slyszalam ze podroze na wschod ucza cierpliwosci, siadam sobie wiec grzecznie na schodkach i obserwuje krzatanine wokolo. Przede mna czeka jakis facet w garniturze z walizka na kolkach , ktory jest jakis strasznie nerwowy i malo nie wychodzi z siebie ze musi chwileczke poczekac. Obsluga natomiast spokojnie sprzata pokoje. Jedna babka znosi ze schodow ogromny kosz brudnej poscieli, widac ze jej zaraz upadnie wiec prosi tego faceta o pomoc. On natomiast prawie wrzeszczy ze przyjechal tu do hotelu a nie pomagac w porzadkach i żąda aby go natychmiast zakwaterowali. Rzucam sie w strone kosza i pomagam go zaniesc babce do piwnicy. Potem proponuje pomoc w sprzata.niu pokoi. Zatem one przewlekaja posciel, ja zmywam podlogi i gawedzimy sobie o narwanych i niekulturalnych gosciach hotelowych ktorych mialy one okazje spotkac w swojej pracy.
po jakis 20 minutach babki udaja sie do recepcji w celu zakwaterowania nowych podroznych. Facet w garniturku jest juz purpurowy i bulgocze. Nie wiem jak nazwac kolor ktory osiaga gdy babki mu mowia ze miejsc noclegowych jednak brak- "diewuszka pomagala, diewuszka bedzie spala". Nie pomagaja stwierdzenia ze "on rezerwowal 3 dni temu". Panie mowia ze "diewuszka rezerwowala 4 dni temu"jeszcze przez chwile slychac oddalajace sie przeklenstwa i na koniec wielkie łup! drzwiami.
my natomiast dostajemy w nagrode najlepszy pokoj- z lazienka, telewizorem, lodowka i klimatyzacja. I ze znizka 70 hrywni bo "diewuszka odpracowala". Hurra! moje pierwsze 70 hrywni zarobione na ukrainie! :) niby nie duzo, ale biorac pod uwage 20 min pracy to stawke godzinowa mam duzo lepsza niz w polsce w aptece
Ruszamy wiec na zwiedzanie miasta, w ktorym prawie wszystko ma jednego patrona. Imie lenina nosi tu: prospekt, pomnik, plac, port, wyspa, galeria artystyczna i ogromna tama. Az naprawde przypomina sie dowcip o konserwie
schodzimy na plaze nad dnieprem,
łazimy po wielkiej tamie, ktora pod jakims wzgledem zajmowala w ZSRR jakies "naj", nie wiem czy najszersza, najdluzsza, najwiecej wody spiętrza czy zbudowana w najdurniejszy sposob...
<topeerz> A ponieważ Buba z upodobaniem robi zdjęcia wszystkim napotkanym radarom, bunkrom, dworcom, tamom, elektrowniom (ze szczególnym uwzględnieniem konstruktu i wieżyczek strażniczych) ja się zaczynam zastanawiać, kiedy się nami zainteresują jacyś smutni panowie. Bajka o tym, że „jedziemy na Krym” nie zawsze brzmi wiarygodnie. A co mamy powiedzieć jak pojedziemy do Dumbasu (czy Dombasu?)?</topeerz>
taaak.. wlasnie gdzies tu powinny byc porohy.. surski, strzelczy, kniaży, łochanny, woronowa zapora, nienasytec..Ale za sojuza zachcialo im sie splawnej rzeki i wszytsko zniszczyli :( i teraz porohy mozna obejrzec jedynie na starych zdjeciach w muzeum kozackim na chortycy.
tam wlasnie idziemy, samo muzeum nie powala na twarz, nawet koszulek z kozakiem i napisem chortyca nie sprzedawali :( wiec ogladamy jeszcze jakis cepeliowski skansen w budowie
i wypijamy wyjatkowe piwo z widokiem na tame. Dlaczego wyjatkowe? bo wyglalismy 5 hrywni - banknot siedzial zwiniety w korku :) nie wydamy ich- bedziemy nosic na szczescie!
<topeerz> i żałujemy, że nie wzięliśmy żadnej cegły Sienkiewicza bo dobrze by się to tutaj czytało.</topeerz>
wracajac przechodzimy przez osiedle ktore mogloby wygrac w konkursie na najwieksza ilosc slupow wysokiego napiecia,
co miejscowi wykorzystuja m.in. do suszenia dywanow.
![]()



jeszcze przez chwile slychac oddalajace sie przeklenstwa i na koniec wielkie łup! drzwiami.










Odpowiedz z cytatem