w dzankoj spimy w komnatach, rano łazimy po niesamowicie zarosnietych i pelnych zieleni osiedlach, ze smutkiem wspominajac nasze osiedlowe popodcinane do granic mozliwiosci krzaczki, wykarczowane drzewa czy w najlepszym wypadku drzewa bez galęzi -zrobione na "palme" i wygolone trawniki.. tu nikomu nie przeszkadza ze drzewo zacienia, wiosna kwitnie, a jesienia zrzuca liscie.. nawet widac ze ludzie o nie dbaja- zabezpieczaja przed szkodnikami, podlewaja..






czekajac na pociag wygrzewamy sie na opuszczonej bocznicy kolejowej przy jakis zakladach przemyslowych

<topeerz> które to miejsce zajęliśmy dwóm laskom, które właśnie tam ciągnęły z kocykiem. HA!</topeerz>










wieczorem dojezdzamy do feodozji. Niestety elektriczki na krymie maja sklady normalnej plackarty, co pociaga za soba obecnosc prowadnika, trudnosci w przepychaniu sie z plecakiem, mniej miejsca i zamykanie kibli na zupelnie irracjonalne na tych, wiejskich trasach- "sanitarne zony".

w feodozji spimy w komnatach na dworcu. Podobnie ,jak w reklamujacym sie przy dworcu czterogwiazdkowych hotelu, my rowniez mamy pokoj z widokiem na morze :)




wieczorem łazimy po deptaku oraz kupujemy fajne kroliczki, których tylko nijak nie umiemy nadmuchac :(

<topeerz> bez skojarzeń!!!!!</topeerz>









a rano idziemy zwiedzac twierdze. Z poczatku wyobrazalam sobie ją jak twierdze w sudaku- turysci, bilety, kasy..a tu oprocz nas i starych murow towarzysza nam tylko kury, gesi, kozy, spiew ptakow i odurzajacy zapach ziol :)















kolejny pociag wiezie nas do władysławowki gdzie zaopatrujemy sie u babuszki w smietane, ser, zielenine i miod :) wogole przy stacji jest sympatyczny handelek. Ale bedzie wyzerka!!

<topeerz> i pory ...</topeerz>










trasa wladyslawowka -kercz wiedzie glownie przez step, trawa, trawa i tylko gdzieniegdzie malutka wioseczka.

<topeerz> … i gdzieś na tym etapie skończyła mi się książeczka ...</topeerz>










Do kercza docieramy wieczorem. Nie mamy pojecia na ktora stacje- na mapie mam ich sporo znaczonych: kercz miczurino, kercz zawod, kercz port, pł. 8km, pł.94km, pł.97km, pł 99km, pł.101km.. Pytamy prowadnika a on tylko robi zdumione oczy- "przeciez stacja kercz jest tylko jedna". Wysiadamy wiec na jakims zadupiu, ciemno, nie bardzo jest kogo spytac o droge. Taksowkarze i busiarze mowia nam ze do centrum jest bardzo daleko i najlepiej podjechac (taaaaa...znamy takich...) wiec prosimy ich tylko o wskazanie kierunku upierajac sie ze idziemy pieszo. Po polgodzinnym spacerze dochodzimy do tego ze jednak mieli racje- jest daleko.. mijamy jakies zaklady, parki, osiedla.. w koncu odnajdujemy polecany na forum hotelik "lazurnyj". Obsluga jest niesamowicie zdumiona ze za podobna oplata wybieramy ten bardziej odrapany pokoj, a nie nowo odremontowany, cuchnacy swieza farba, ktory jest chyba duma calego hotelu. W tym przynajmniej mozemy bez obaw postawic usmolone plecaki pod sciana, wejsc w zabloconych butach, rozlozyc sie z zarciem czy zrobic i rozwiesic ,upragnione od ponad tygodnia, pranie :)

<topeerz> apropos prania … regulamin na scianie - tj. nie grzać na butli nie prać - znaleźliśmy pózniej … </topeerz>





<topeerz> to białe w słoiku to śmietana … „łyżka stoi” to nie jest przenośnia </topeerz>




komplet zdjec z naszej drogi na krym:
http://picasaweb.google.com/uchate.p...zkami_na_krym#


ciag dalszy nastapi
<topeerz> to była 1/3 ...</topeerz>