ale trzeba przyznac ze wybrzeze obfituje tu w ladne widoki
wracamy również piechota- ponoc po 19 już nie jezdza zadne marszrutki..
w centrum kupuje rybke, zapomnialam jak się nazywa, ale spodobala mi się z wygladu- taka fajna plaska.
Nie wiem czemu wydaje mi się ze to suszona rybka taka jak jedlismy wczoraj. Jak się potem okazuje rybka ta nie jest suszona i co najgorsze jest cala, nie wypatroszona.. jako ze patroszenie rybki nie jest tym o czym marzymy w ten wieczor – stworzenie laduje w koszu. Pamietam tylko ze przede mna w sklepie taka sama rybke kupowalo trzech totalnie nawalonych turystow, którzy kupili ja sobie na zagryche do wodki... ciekawe czy się zorientowali ze rybka nie jest „gotowa do spozycia”
nastepnego dnia odwiedzamy twierdze w sudaku
z jej szczytu upatrujemy sobie gorke po przeciwleglej stronie drogi, na która zamierzamy wejsc. Droga na nia prowadzi najpierw przez willowe osiedle, potem przez winnice, na koniec skalkami. Mile miejsce i w odroznieniu od zapchanej twierdzy spotykamy tam tylko dwojke ludzi.
Kolejny dzien to już poczatek powrotu :( jedziemy do symferopola i kwaterujemy się w tamtejszych komnatach oddycha. To jedyne miejsce gdzie babka na recepcji daje mi formularz do wypelnienia zamiast samej toczyc z nim polgodzinna batalie.
W symferopolu na dworcu jest ciekawe sprawa- nie można kupic normalnie biletow w kasach na jutro czy pojutrze- kasy z „przedsprzedaza” są gdzies w cholere daleko od dworca, chyba ze 2 km. Dowiadujemy się jednak ze można kupic bilety a takim bocznym biurze ale z narzutem 20 UAH na bilecie. No dobra, nie chce nam się szukac...
Probujemy zakupic bilety do lwowa, ale nie ma ani na dziś ani jutro, ani pojutrze. Troche nas to dziwi, nie jest przeciez jeszcze sezon! W koncu po dlugich zastanowieniach i rozmyslaniach pod rozkladem jazdy wybieramy wariant z przesiadka w chmielnickim. Bilety jeszcze sa- tzn tylko gorne boczne polki- to już chyba nasze przeznaczenie te miejsca...czy ja kiedykolwiek przejade się plackarta na innym miejscu???
idziemy na miasto, glownie z zamiarem pokupowania sobie troche map, przewodnikow i ksiazek (niestety polecanego antykwariatu na placu lenina już nie ma :( ale udalo mi się nabyc fajny przewodnik po skalnych miastach i monastyrach krymu- będzie do czytania na dlugie zimowe wieczory :)
wszedzie w miescie widac już przygotowania do niedzielnej parady, wszedzie pisza o „wielkiej pabiedzie” plakaty, afisze, reklamy, koncerty..
Właśnie jak przechodzimy to przy placu w domu kultury jeden taki koncert się skonczyl i wychodza z niego rozne dumne dziadki, wrecz uginajace się od brzeczacych medali.
A i w telewizji to tez temat numer jeden. A nas coraz bardziej szlag trafia ze nie mozemy tu zostac do niedzieli!!!
symferopol glownie zapada nam w pamiec jako miejsce piszczace klaksonami- tutejsze marszrutki maja jakas dziwna zdolnosc do zbierania się w duze grupy, po kilkanascie a nawet kilkadziesiat, jeden drugiemy zajezdza droge, robi się korek, wszyscy stoja, nikt nie wie co się dzieje, nikt nie probuje nic zaradzic tylko wszyscy ochoczo naciskaja klaksony
Ciekawa rzecza jaka zauwazam w tutejszych marszrutkach to wiszaca z przodu pojazdu lista uprawnien, posiadajac które mamy prawo do bezplatnego lub znizkowego przejazdu. Dotyczy to w kolejnosci od najwazniejszej: bohaterow sowieckiego sajuza, weteranow wielkiej wojny ojczyznianej, posiadaczy jakiegos tam orderu specjalnego, posiadaczy przynajmniej czterech orderow „za odwage” itd. gdzies tam na szarym koncu wspomniane są kobiety w ciazy i niepelnosprawni...

















Odpowiedz z cytatem