Po pierwsze: absolutnie nie wierzę Ci. Mówiłeś już, że to Miśka z Otrytu zrobiła Ci loda (uboczny efekt identyczny z obrzezaniem).
Ty, to zupełnie jak ten pan Zagłoba. Raz opowiadał, że stracił oko, gdy mu Turcy "palmę męczeństwa zadali", a innym razem, że mu je w Radomiu kuflem wybito. Jako niegdysiejszy radomiak znający dobrze to miasto zawsze przychylałem się do tej drugiej wersji.
Po drugie: zgadzam się z Tobą co do wyboru kulinarnego. Z przyczyn wyłącznie smakowych: baranina na KIMB-ie dwa lata temu smakowała mi o wiele bardziej niż wieprzowina rok temu. Nawet repetę wziąłem. Mojej małżonce, która w 2007 r. też ze mną była, również pieczony baranek bardzo smakował.
A swojej porcji tego ubiegłorocznego świniaka, to - przyznaję się w tej chwili po raz pierwszy - nawet do końca nie dojadłem.



Odpowiedz z cytatem