Jabol jakby wszystkim przyjeżdżającym w Bieszczady podobało się to co tobie, to okolice Polańczyka zaiste byłyby bardzo ciekawe.![]()
Jabol jakby wszystkim przyjeżdżającym w Bieszczady podobało się to co tobie, to okolice Polańczyka zaiste byłyby bardzo ciekawe.![]()
ja swoja przygode z bieszczadami tez zaczynanalam od polanczyka! spedzilam tam caaaaly tydzien! a potem bylo juz tylko lepiej![]()
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Jovika wjeżdżając pod górkę bieg w dół - jeden albo dwa (no można i więcej ale dla osobówki max 2 w dół wystarczą). Jak jedziesz na długim podjeździe i zaczynasz czuć że brakuje samochodzikowi pędu (zaczyna wytracać zbyt szybko prędkość) to nie zastanawiaj się tylko redukuj - nawet z szarpnięciem. Zawsze gorzej Ci będzie ruszyć i zmieniać biegi pod górę jak zmieniać biegi jadąc. Z góry natomiast: jest taka stara zasada że tym biegiem którym na wzniesienie się wjeźdza tym samym z niego się zjeźdza. Ewentaulanie możesz biegi "wyrzucać" w dół- jak włożysz wyższy bieg samochod bedzie powoli się rozpędzał.
Ważna sprawa jeźdząc po górkach- temperatura w ukł chłodzenia, częste podjazdy zjazdy na niskich biegach z niedużymi prędkościami... warto mieć oko na wskazania termometru bo można sobie silnik ugotować na miękko
No i tak jak wcześniej, jak czujesz że hebelki słabną to zatrzymaj się i daj im troszeczkę wystygnąć (broń Bóg oblewać wodą i tym podobnych metod do studzenia stosować)
wszystkie powyższe problemy z biegami Cię nie dotyczą jak masz automayczną skrzynie biegówalbo samochód z 4litrowym silnikiem...
![]()
...najlepiej Diesla
Pozdrawiam i udanej wycieczki życzę
Pawelku Drogi !-rozbawiłeś mnie do łez prawie, z tym studzeniem hamulców-polewając je wodą!!!!...fajny smród musi się wydobywać wtedy !!...ale kiedyś w Stanach koleś naprawiał spalone sprzęgło....coca~colą !!!! i wiesz , że zadziałało !! parę mil udało się jechać.Ot, cudowny eliksir (nie tylko do czyszczenia kibli amerykańskich).
Ale to inny już wątek....
Pozdrawiam !
Dzień Dobry Moi Mili :)
Teraz tylko na szybko, bo właśnie wróciłam i zmykam łyknąć troszeczkę snu
No więc melduję (także informuję tych, którzy są w podobnej sytuacji jak ja - świeży kierowca), ze wróciłam w jednym kawałku, bezpiecznie i beż żadnych incydentów. Prawdę mówiąc - sama sie dziwię :))
Trasa - Ropczyce, Sanok, Lesko, Berezka. Nocleg w Berezce.
I niestety, moim skromnym i oczywiście niedoświadczonym okiem stwierdziłam, że Polańczyk piękny jest!!! O!!!
Chociaż nie Polańczyk- ul. Zdrojowa. Ale wszystko to, co dookoła. San, Solina, Solinka piękne. Lasy, widok na dalekie Połoniny mmm.... Wszystkie okoliczne szczyciki zaliczone. Może nie jest to wielkie osiągnięcie, ale dla kogoś "niewprawionego w boju" tak. Połowy rzeczy zaplanowanych nie zrobilam. Ale za to bedę miala po co wrócić.
Pawelku dzięki - ciągle powtarzałam sobie Twoje rady. Pierwszy raz w życiu ruszałam na wstecznym z ręcznego na sporej górce. Ufff... Stresik był, ale wszystko poszło ok. Serpentynki też w porządku. I tak jak myślałam, najgorzej było nie ze mną, ale z innymi uczestnikami szos. Zwłaszcza śliczne, "wypaśne" fury i ich młodzi kierowcy - bogowie szos (przepraszam tych trzeźwo myślących, ze generalizuję).
Na wstecznym z ręcznego -fiu!fiu!
Dzięki za ten wątek bo jako bardzo młody kierowca też zastanawiałam się jak to będzie z tą moją jazdą w Bieszczady.Ruszam już pojutrze ale busem bo mój samochód nie posiada ręcznego(mąż fundnął mi model treningowy ale niekompletny co bym mu jego fury nie porysowała)-w wakacje po liftingu jednak ruszę w te piękne rejony samodzielnie biorąc pod uwagę rady zawarte w tym wątku.Pozdrawiam
Ja też dziękuję raz jeszcze wszystkim za posty. Jakby nie Wy, byłoby mi o wiele ciężej.
Przed podróżą w Bieszczady trzeba dobrze poznać swój samochód (linka holownicza i numer telefonu do pomocy drogowej też warto mieć w autku).
I przynam szczerze - pierwsze górki były bardzo dziwne, to znaczy - wydawało mi się, że na 3cim biegu bez problemu dam radę wjechać pod górkę. Po czym, w połowie wzniesienia okazalo się, że chyba coś jest nie tak, dociskałam więc nogę na gaz i w ten sposób pokonałam 2 górki. Przy trzeciej zredukowałam biegi ale już na wzniesieniu. A czwarta - to redukcja przed wjazdem pod górkę i tu wszystko odbyło się bez problemu.
Warto wykorzystywać zjazdy z wniesień do "rozbujania samochodu", wtedy jest o wiele prościej wjechać na wzniesienie.
Bardzo trudne było dla mnie wjechać na drogę z drogi podrzędnej w połowie wzniesienia. Wtedy jadąc pod górkę trzeba docisnąć gaz a zjeżdżając w dól uważać na autka za nami, ktore sa najczęście rozpędzone a my dopiero zaczynamy się toczyć.
Poza tym, droga w Bieszczady jest super oznaczona, ciężko jest się zgubić. Brakowało mi parkingów, na których można podziwiać okoliczne panoramy. Często parkingi były tam, gdzie nic nie bylo widać. Więc jako kierowca czułam pewien niedosyt.
Tak, jak pisałam wcześniej, okolice Polańczyka i zalewu są przepiękne. Naprawdę polecam ścieżki - co parę kroków migające jaszczurki, bociany spacerujące na wyciągnięcie ręki, w oddali lisy i przeróżne ptaki. Mnóstwo dzikich poziomek (narazie kwitną, ale za kilka dni - mmmm...), dziko rosnące pierwiosnki (widziałam je pierwszy raz w życiu, do tej pory tylko ogrodowe) i piękne pokrzywy. Tego nie wdać w centrum Polańczyka.
Zasada podstawowa - samochód zostawiamy w hoteliku a wszędzie chodzimy piechotą.
Na następną eskapadę planuję wybrać się nad zalew Myczkowski. Chyba mniej popularny od Solińskiego, ale chyba równie piekny??
zapora stoi nie wali sie mozna jechac sprawdzalem osobiscie dzis
woodcraft is life craft
czytam posty i bardzo się dziwię,czyżby jazda w bieszczady była jakimś strasznnie trudnym wyczynem?NIE ABSOLUTNIE NIE!!!Wystarczy sprawny technicznie samochód,przestrzeganie znaków i przepisów drogowych,dobry humor pieniążki i można śmiało jechac w bieszczady. Droga jak każda inna troszkę podjazdów zjazdów serpentyn i przepiękne widoki.Każdy kierowca sobie poradzi byle by miał olej w głowie i nie myślał ze tylko ON jest na drodze i jest najlepszy.W bieszczady jeżdze od lat i nigdy nie sprawiało mnie to żadnych trudnosci
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)