No, nareszcie znalazłem chwilkę czasu...
W punkcikach będzie łatwiej...
1) Pierwszy raz słyszę, że np. okolice Rzeszowa były "etnicznie ruskie" - i to do tego stopnia, że "kolorki" na mapie, oznaczające tam grupy etniczne nie uwzględniały "żywiołu" polskiego, lackiego czy jak by to nazwać.
Nawiązując do pewnej komedii: "100- procent cukru w cukrze"
Czyli jak pisałeś dalej - "głupota i ślepota polityczna"
2) Co do "ruskości" tych terenów to kwestia jest dyskusyjna.
Otóż do drugiej poł. XIV w. były to tereny księstw ruskich, ale wcześniej... ? (mam na myśli przynależność państwową, a nie plemienną).
Zobaczmy, co pisze na ten temat ruski dziejopis w swoim dziele pt. "Повість минулих літ" tj."Powieść/i lat minionych/doczesnych", Nestor z Kijowa (chyba nikt go nie posądzi o "pan-polonizm", albo "polski szowinizm").
Cytuję:
"W roku 981 poszedł Włodzimierz ku Lachom i zajął grody ich: Przemyśl , Czerwień i inne grody..."
W 1018 r. przyłączył je ponownie do państwa polskiego Bolesław Chrobry - (wtedy jeszcze jako książę).
Dalej pisze Nestor:
"W roku 1031 Jarosław i Mścisław zebrali wojów mnogich , poszli na Lachów i zajęli Grody Czerwieńskie znowu i spustoszyli ziemię lacką, i mnóstwo Lachów przywiedli, i rozdzielili ich. Jarosław osadził swoich nad Rosią , i są do dziś dnia".
Proponuję jeszcze raz przejrzeć historyczne mapki - gród Czerwień, był (prawdopodobnie) zlokalizowany na wschód od obecnego Lwowa.
Także nie nadużywał bym "ruskości" tych terenów, a co do nazwy byłego woj. ruskiego - to O.K - po co ówcześni Polacy mieli by tuszować historię ? - aby pozbyć się kompleksów ?
Co do ludności zamieszkującej ten obszar, to kwestia jest problematyczna, ponieważ całkiem możliwe (dane nie są precyzyjne) że na terytorium tego województwa Polacy już wtedy stanowili większość (widocznie Bozia bardziej błogosławiła, bo o jakichś "czystkach etnicznych" na Rusinach w tym czasie, oraz na tym obszarze, nie czytałem).
Zresztą Ruś nie weszła w skład KKP drogą podboju, tylko drogą "testamentową" (co biorąc pod uwagę nagminne wcześniej najazdy Litwinów i Tatarów, wyszło Rusinom na dobre).
W okresie II RP woj. lwowskie zamieszkiwało ok 33-35 % Rusinów/Ukraińców, tak więc nawet wyłączając "czysto polskie" powiaty: (tarnobrzeski, kolbuszowski, niski) - Polacy nadal stanowili w tym woj. większość (nie mówiąc już o samym Lwowie).
W razie plebiscytu (jak na Śląsku) Ukraińcy nie byli by w stanie uzyskać tego rzekomo "etnicznie ukraińskiego" obszaru.
Większość Żydów i Ormian również opowiadała się za "polskością" tych ziem - min. stąd brutalne mordy na tych narodowościach ze strony ukraińskich nacjonalistów.
Nie piszę tutaj o historycznej U'krainie, ponieważ "ruskość" tych ziem jest niewątpliwa - polemizuję natomiast z "pra-ruskością" ziemi lwowskiej i "Zakerzonia" (co do którego Ukraińcy mają roszczenia terytorialne).
Roszczenia te są po prostu śmieszne, ponieważ idąc tyn torem np. Czesi powinni mieć pretensje terytorialne (Państwo Wielkomorawskie) wobec połowy państw Europy Wschodniej itp.
Nawet najbardziej "skrajnym" z tych narodowców daleko było do "retoryki" OUN-UPA, ponieważ nawet oni (polscy narodowcy) nie zakładali wizji państwa polskiego "jednolitego etnicznie" poprzez dokonanie ludobójstwa na "obcej etnicznie" ludności.
Tak na marginesie, to mogę podać kilka przykładów polskich "narodowców" (którzy przed II WŚ domagali się np. wysiedlenia części Żydów do Izraela) - pomagających Żydom podczas hitlerowskiej okupacji...
Nie twierdzę, że temu zaprzeczałeś, ale jest spora różnica, pomiędzy zaplanowanym ludobójstwem, a akcjami "odwetowymi" AK, BCh itp.
Pozwolę sobie na pewien cynizm - gdyby nie polskie akcje odwetowe (zaplanowane czy "spontaniczne"), to jestem pewien, że z rąk OUN-UPA zginęło by znacznie więcej Polaków (w konsekwencji - Ukraińców również), niż w przypadku bierności polskiej partyzantki (w ogóle trudno jest mi sobie wyobrazić, aby w takich "warunkach" np. AK pozostała "bierna").
Poza tym, dowództwo UPA nie składało się z wyłącznie troglodytów, i zapewne zdawało sobie sprawę, że rozpoczęcie ludobójstwa na Polakach wywoła odwet.
Nie wiem czy sobie zdajesz sprawę, że (po 1945 r.) UPA nieco "spuściło z tonu" (rozpoczęły się pertraktacje) wówczas gdy polska partyzantka na Roztoczu i w Bieszczadach na szerszą skalę zaczęła stosować "zasadę wzajemności" (oczywiście trzeba tutaj dodać osłabienie UPA po walkach z NKWD, Armią Czerwoną itp.).
A co do akcji odwetowych - spróbuj sobie wyobrazić następującą sytuację:
Ukraińcy mordują całą Twoją rodzinę, a np. dzieci obdzierają ze skóry - i co ? - próbujesz ich "zrozumieć", usprawiedliwić ? - a może bijesz się w piersi mówiąc: "to nasza wina, niepotrzebnie ich prowokowaliśmy"...?
Ci Polacy dokonujący odwetów, często nie mieli już nic do stracenia... (podobnie jak niektórzy Żydzi z np. partyzantki komunistycznej).
Zresztą - co tu porównywać ? - zarówno forma mordów (torturowanie przed uśmierceniem) jak i skala (dokonanie mordów na Polakach, Czechach itp. - czym im zawinili Czesi, albo np. osadnicy holenderscy ?) w kilkudziesięciu miejscowościach jednocześnie, nie mogło odbyć się jedynie siłami UPA - w masakrach brali udział również ukraińscy chłopi - stąd polskie odwety dokonane na ludności cywilnej).
Osobom, które dziwią się "represyjnej" polityce władz II RP wobec (niektórych) Ukraińców, polecam krótką lekturę dziejów historycznych np. Lubaczowa, gdzie tuż po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. Ukraińcy zagrozili, że jeśli Polacy nie oddadzą po-austriackiego garnizonu - to rozpoczną rzeź mieszkańców miasta (w okresie II RP w Lubaczowie - Polacy, Rusini i Żydzi mieli mimo tego, równo po 16 radnych, chociaż Polacy stanowili większość w miasteczku).
Aczkolwiek uważam, że niszczenie np. cerkwi podczas akcji pacyfikacyjnych mogło zalęgnąć się tylko w zakutej pale wojskowego trepa.
Zaczęli Ukraińcy - już 1 września 1939 r. (jeśli jesteś historykiem, to bez trudu znajdziesz sobie liczne przykłady takich działań).
Podobnie jak trudno jest znaleźć w polskich podręcznikach szkolnych (gimnazjum, liceum) wzmianki na temat mordów dokonanych przez UPA na Kresach II RP, nie mówiąc już o ludobójstwach dokonanych przez UPA na terenie Rzeszowszczyzny już po 1945 r.
A może wyślę e-mail do Lecha Kaczyńskiego, w sprawie gloryfikacji UPA i SS "Galizien" przez jego kumpla Wiktora Juszczenkę ?- teraz to Ty mnie rozbawiłeś.
Co najmniej kilkanaście osób protestowało w sprawie tego pomnika, ale "polska (ukraińska ?) racja stanu" jest ważniejsza... (przecież nie można pogarszać "dobrosąsiedzkich" stosunków).
Zresztą gdy polscy konserwatorzy zabytków protestowali, gdy Ukraińcy w Przemyślu zdewastowali, powierzony im przez Jana Pawła II zabytkowy kościół OO. Jezuitów pw. Najświętszego Serca Jezusowego (min. skuto wszystkie napisy łacińskie, oraz pamiątkowe epitafia fundatorów) również nikt nie zareagował...
A teraz przepraszam, że odpowiadam na tekst skierowany do kogoś innego (ale nie mogę się powstrzymać).
Przesadzasz Stary Bywalcze z tym "przesraniem niepodległości" - skąd szlachcic na sejmiku mógł wiedzieć, że poseł przez niego wybrany jest przekupiony np. przez Rosjan czy Prusaków ? - chyba się tym nie chwalił, ani nie miał wypisane na czole ?
Być może my również "przesrawamy" sobie co wybory niepodległość ? (czy jesteś w stanie stwierdzić, czy polscy politycy nie są przekupieni, lub wręcz "sterowani" przez obce państwa ?).
Sądzę, że (w świetle ich poczynań) można wysnuć taką hipotezę (chociażby biorąc pod uwagę bierność polskich władz, w stosunku pomniczków stawianych przez ZUwP bandytom UPA).
PS
Stały Bywalcze, nie udzieliłeś odpowiedzi na moje "pytanie-zagadkę"
To w końcu forum o Bieszczadach - zaczynam mieć dosyć tego tematu...



