Przez "jakiś" czas byłem właśnie taki jak Ci z Uniwersytetu... "trzeźwo i racjonalnie myślący". Wychowany na ruchu hipisowskim chciałem by świat był w kwiatach i pełen miłości. Idea skądinąd piękna, ale utopijna, chociaż są komuny, które w tej utopi nadal żyją. Pozbyli się wspomnień, są samowystarczalni, dla reszty społeczeństwa dziwni, ale nie wchodzą w drogę więc są tolerowani. Część społeczeństwa nawet u nich się zaopatruje w zdrową żywność. Pomimo wyobcowania żyją z innymi w symbiozie.
Wracam teraz do tego tytułu doktora honoris causa Juszczenki...
Polska to nie hipisowska komuna, wielu z nas Polaków nie chce pozbyć się wspomnień, wielu z nas chce miłości i świat w kwiatach też wielu się podoba, ale też wielu z nas chce mieć jakieś zasady życia. Nadając Juszczence tytuł doktora honoris causa te zasady się łamie i stąd te protesty.
Czymże jest tytuł doktora honoris causa?... ano to jest honorowy tytuł naukowy nadawany przez uczelnie osobom szczególnie zasłużonym dla nauki i kultury. Nie wymaga posiadania formalnego wykształcenia, ale nadawany jest zazwyczaj osobom o wysokim statusie społecznym lub naukowym (Źródło http://pl.wikipedia.org/wiki/Doctor_honoris_causa”)
I zauważcie jedno, kto głównie protestuje przeciw nadaniu tego tytułu Prezydentowi Ukrainy? Głównie ludzie związani ze środowiskiem kresowym, ludzie którzy do dziś czują zapach krwi swoich bliźnich i krzywd im wyrządzonych. I co najgorszego ich spotyka?... niepamięć, przedawnienia, obojętność innych, honorowanie tych co gloryfikują morderców. Czy oni chcą zwrotu ziemi?... nie!, czy chcą zemsty?... nie! chcą krwi, oko za oko i ząb za ząb?... nie! Chcą prawdy, pamięci i uhonorowania miejsc męczeństwa i nie gloryfikowania morderców!... Wszystko!
Chcemy wspólnej wielkiej Europy, chcemy otwartości granic, chcemy miłości i pokoju, chcemy czystej przyrody ale... chcemy też tożsamości.
Wsłuchajmy się też w racje ludzi, których ten temat bardziej dotyczy, których dotknął osobiście! Nie przez przekazy różnego rodzaju mediów i glosicieli, którzy zostali nafaszerowani jakimiś ideałami. Posłuchajmy ich osobiście.
Wspomniałem, że byłem "trzeźwo i racjonalnie myślący" i zapewne jestem, ale już inaczej bo... wreszcie kiedyś poszedłem posłuchać racji ludzi z kresów. Znalazłem się wśród nich i... zrozumiałem o co im chodzi. Wszystkim tego samego życzę, że aby zrozumieć innych nie wystarczy tylko wiedza książkowa, chociaż coś wnosi, trzeba też i posłuchać żywego naocznego świadka wydarzeń.
Nie miałem nikogo, w swojej bliskiej rodzinie, z kresów, chociaż w dalszej jednak tak.
Przyjacielu, Stary Bywalcze, linkowanego przez Ciebie oświadczenia nie popieram i wygląda na to, że niezbyt trzeźwo i racjonalnie myślę.
Bardziej popieram ten apel http://www.bibula.com/?p=10353 chociaż nie jestem związany z nim w żaden sposób! Znalazłem go przypadkiem, przeczytałem i... popieram, tak samo jak wysłałem pełne poparcie Księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zalewskiemu. Mogę rzec tylko... myślę inaczej niż ludzie na uniwerytetach, chociaż to chyba zbyt daleko idące uogólnienie odnośnie tego myślenia wszystkich ludzi na uniwersytetach.
Czy mogę mieć inne zdanie niż Ty Stary Bywalcze i mogę nie popierać Twojego apelu?


