Ja jestem człowiekiem sfrustrowanym i pełnym żółci w jednym temacie... bo wiele lat chodziłem po Bieszczadach, a o masakrach dowiedziałem się dopiero w kilka lat po 1989 roku. Nie uważam tego za sprawiedliwość, a za wielkie sk.....stwo komunistycznej cenzury. Odkrycie było wyjątkowo nieprzyjemne, że całe sztaby ludzi tutaj i tam pracowały nade mną i innymi obywatelami tego kraju, by wyzuć z pamięci coś tak spektakularnego... A przecież moja wiedza o historii nawet w tamtych czasach nie była przeciętna. Jak to się udało? Perfekcja zaklamania komunizmu. Po prostu, nikt o tym nie pisał. Nie pisał, bo nie mógł. Ludzie to teraz odreagowują i to jest smutna konstatacja, po 60 latach wreszcie mogą, jest publiczna dysputa! Niepojęte...



