Napisałem, że solowe dokonania Moore'a "trąciły komerchą", a nie nią były, a to zasadnicza różnica. Chyba większość rockowych klasyków-gigantów flirtowała czy flirtuje z komerchą - czasem w ramach poszukiwań artystycznych, a czasem po prostu dla kasy - i na to trudno coś poradzić.
Ale generalnie mnie trochę załamuje, że wszyscy opłakujący Moore'a na forach czy FB wrzucają linki do "Still got the blues" i ekscytują się właśnie kawałkiem, który - w moim przekonaniu - nie jest ani dobry, ani ambitny, ani reprezentatywny. Po prostu - jak to Kukiz określił - "taki kawałek, żeby w radiu grali". To tak, jak by wspominać Morrisona wyłącznie jako twórcę "Light my fire" - prawda, ale jakby nie cała![]()


Odpowiedz z cytatem
