Ursus w żyłach krąży, poskakałby, pogibał się i pogwizdał :)
Krótki bełkot ze swobodną nutą w tle...
W ostatni łikend, nieco przedłużony, troje forumowiczów udało się ze stolicy PodKARPACIA w KARPATY Marmaroskie.
Po kiego? Czego tam szukali?
Wiadomo, w górach najczęściej to szuka się dobrego miejsca pod namiot – żeby nie gniotło, nie uwierało, nie zjeżdżało, nie kłuło ...
Ale zanim zabiwakowali rozglądali się ciekawi świata.
I czegóż to nie widzieli?!
Ano, nie widzieli pasterzy w takich czapkach jak klawiszowiec z Faith No More

ponieważ pasterze chodzili w innych.
Nie widzieli też, a raczej nie słyszeli, pasterzy melodyjnie gwiżdżących niczym Perry Farrell

na mordercze bestie pilnujące wypasanych stad, gdyż psiaki się łasiły a juhasi zajęci byli graniem na fujarkach i trembitach.
Nie widzieli też lśniących glac

marmaroskich kobiet, gdyż nosiły na głowach mieniące się ferią barw chusty.
Nie widzieli tulących się do siebie bobrów

bo na połoninach ich nie było, ale konie i owszem.
Tylu rzeczy nie widzieli, ale co zobaczyli to...piękne było to.