O rany, ale żeście uderzyli w sentymentalne nuty... fiufiu. Moje pierwsze zetknięcie z ostrzejszą muzyką odbyło się po wysłuchaniu http://www.youtube.com/watch?v=XfuBREMXxts na płycie tzw. pocztówkowej kupionej na Bazarze Różyckiego, gdzie były dwie budy sprzedające najnowsze hity na takich właśnie nośnikach. Dalsze to już była konsekwencja tej pierwszej. Muzyka ta narobiła u mnie niezłego "zamieszania" a rodzice i szkoła no i także praskie otoczenie nieźle z tym zamieszaniem walczyło... bez widocznych wtedy skutków. Kto wie ile trzeba było się nawalczyć (epopeja!) w szkole i starymi by nosić włosy do pasa, dżinsy z Pewexu ratowane łatami i wszywanymi suwakami lub szyte z płótna żaglowego i farbowane, ruch hipisowski, auto stop do Sopotu do pierwszej i wtedy jedynej w Polsce dyskoteki w Grand Hotelu (później już były pierwsze też w Warszawie). Nie wspomnę o niczym więcej Na mnie wielu postawiło krzyżyk. :) Aż nastąpiła po latach, parafrazując Big Cyc, kontestacja (bo jest dobra na wakacjach a już w szkole wszyscy grzeczni uczesani i bezpieczni) i ściąłem włosy, zabrałem się za nadrabianie zaległości, zmieniłem otoczenie. Kontestacja... i po przygodzie zostały wspomnienia, trochę ideałów i otwartość na przeróżną muzykę. Nigdy też się nie zastanawiałem czy warto było, rozdział się zamknął, nastał inny i co tu roztrząsać.
Tak więc jeden utwór zespołu The Monkees http://www.youtube.com/watch?v=XfuBREMXxts , którego gdy słyszę to wiem, że "kiedyś" gdy go pierwszy raz usłyszałem wywołał rewolucję i swoistą zasadę domina. A teraz... teraz słucham chyba wszystkiego chociaż mam od dłuższego czasu sentyment do Grabaża, np. http://teledyski.onet.pl/10174,2431406,teledyski.html
http://www.youtube.com/watch?v=mOthoN8I82s
http://www.youtube.com/watch?v=qrThi...eature=related