Będąc w weekend Bożego Ciała w Wołosteym wstapilismy na obiad w UG do knajpki tam gdzie leciała muzyczka, bodajże to druga restauracja po lewej stronie patrząc od przystanku. okazało sie ze to grała z płyty kapela Wilcze Echa. Obiadek z tą muzyczką był wysmienity. Okazało sie ze mogłem tez kupić płyę tej kapeli. Jak dla mnie rewelacja.Teraz juz z tydzień po powrocie słucham jej codziennie przypominajac sobie klimat połonin, Tarnicy, Rawek.......


Odpowiedz z cytatem