Czy ktoś - oprócz mnie - jest także jakoś dziwnie zawiedziony/rozczarowany/zniesmaczony płytą Voo-Voo i Haydamaków?

Dziwna sprawa, bo oddzielnie lubię i Waglewskiego, i ukraiński folk, ale akurat w tym połączeniu czuję jakiś fałsz, koniunkturalizm i klezmerstwo. No nie pasi mi i już