To już jest nie "naginanie" tylko przeginanie i to w sprzeczności z prawem! Skoro nie da się nabić to ja bym biletu nie kupił wcale, bo idę nie na ścieżkę tylko na szlak. Skoro idę na szlak, to życzę sobie bilet na szlak, a jeśli nie da się go nabić to nie można za niego zapłacić - proste.
Jeśli w restauracji zamawiam kawior, a dostaję kurczaka, to logiczne, że za towar nie zamawiany nie płacę. W tym przypadku identycznie - i to w zgodzie z prawem. Żaden strażnik parkowy nie może wyegzekwować braku biletu na szlak, skoro w kasie parkowej nie można go "nabić".
To już jest pole do popisu dla chcących legalnie omijać prawo na niekorzyść BdPN.



Odpowiedz z cytatem
Przepaść między 5 a 6 złotymi jest cokolwiek mniejsza, niż między kurczakiem a kawiorem. Jeśli o mnie chodzi, to z bólem serca zapłacę te 5 złotych, bo mimo wszystko wiem, że ta kasa idzie na zbożny cel, a rozgrywki między BdPN i GOPR są tu sprawą zdecydowanie drugorzędną. Nawoływanie do "obywatelskiego nieposłuszeństwa" w tym przypadku jest - jak dla mnie - trochę śmieszne. "Nie będę płacił podatków, bo i tak zostaną źle wykorzystane, a resztę rozkradną"... Poza tym jakoś nie mogę uwierzyć, że ta sytuacja z biletami ma czarno-biały wymiar, czyli zły BdPN i dobry, uciśniony GOPR. Zwłaszcza po poście Derty'ego. Takie polskie bagienko, ot co...