Jestem "przypadkowym bieszczadnikiem" (mimo coroczych wizyt od kilkunastu lat) bo kilkakrotnie mi się zdażyło, że nie mogłem wyczyścić obuwia w "Hiltonie". A wracać w mokrym obuwiu od najbliższego strumyka na kwaterę, po zejściu ze szlaku jesiennym błotkiem, wątpliwa przyjemność.



Odpowiedz z cytatem