Po dniu (lub kilku) spędzonym na łażeniu, gdzie jedynym kontaktem z wodą jest strumol lub deszcz to ludzie raczej unikają bliskości - nawet nie chcą siedzieć zbyt blisko. A tak na serio: łatwiej trafić na zboczeńca w drodze do sklepu w mieście niż w schroniskowej zbiorówce.


Odpowiedz z cytatem