Na początek dam wczorajszą akcję Słowackiej Horskiej Służby w Tatrach Wysokich na Szatanie
http://www.hzs.sk/?lang=sk&site=archivsprav&id=1780
A jak przeszliśmy przez Bystrą Ławkę , będzie potem.
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Janusz widzę, że robisz się wybitnym specjalisto w fotografowaniu w Tatrach sprzętu latającego. Z przyjemnością się to ogląda oczywiście pomijając okoliczności przybycia tego wiatraka w to miejsce.
pozdrawiam
Marek
O to - kręciliśmy się w pobliżu, tyle że ja "służbowo".
W sobotę byłam z wycieczka na Giewoncie, na sam szczyt nie weszłam bo opiekowałam się osobami, które źle się czuły.
Wieczorem w sobotę spotkałam przed Domem Turysty Komisarza von Rybę :)
W niedzielę rano spotkałam się z kolejną grupą, która jechała z Tychów pod przewodnictwem mojego męża.
Potem kręciłam się w okolicach Szczyrbskiego Jeziora, poszłam z częścią grupy pod Wodospad Skok, zaś mąż z większą częścią na Krywań.
Nie wszyscy weszli na sam szczyt, ale wszyscy zeszli szczęśliwie.
Pogoda była bardzo burzowa, w domu byłam grubo po północy.
Pozdrowienia
Basia
BTW. Na obu wycieczkach niestety spotkałam się z tym, że niektórzy ludzie nieprawidłowo ocenili swoje siły, kondycję i możliwości i porwali się na wycieczki, które przekraczały ich siły.
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
To parę moi zdjęć z pracowitego weekendu w Tatrach.
Sobota - widok spod Giewontu na Kasprowy i Świnicę:
Tłok na Giewoncie
Tatrzańskie chabazie:
Dolina Małej Łąki:
Niedziela - Wodospad Skok:
Burzowe chmury:
Jezioro:
Pozdrowienia
Basia
Ostatnio edytowane przez komisaRz von Ryba ; 20-07-2011 o 22:00
Rzadko zmieniamy pod wpływem aktualnej aury pogodowej założone plany górskiego wędrowania. Wczoraj, będąc w Słowackich Wysokich Tatrach , rozsadek jednak nakazał zmianę . Zamiast wędrowania szczytami, wybraliśmy wędrowania jaskiniami.
Pod ziemią też jest ładnie, ale …
Ps.ale lipiec tego roku jest "francowaty"![]()
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
W sobotę 6 sierpnia udało się wykorzystać jeden dzień pogody i zrobić wycieczkę na Wielki Baraniec.
Wycieczka była jednodniowa, wyjazd spod domu o 6 rano, powrót do domu 24.30, w jedną stronę około 220 km.
Termin z dawna zaplanowany, tym razem udało się wstrzelić w nie najgorszą jak na to parszywe lato pogodę, przynajmniej nie lało.
Zdjęć z trasy nie mam rewelacyjnych, bo pogoda była pochmurno-zmienna, ale na Żarskiej Przełęczy udało się "złapać" jednorogą kozicę z młodym:
Szczyt wyglądał tak:
I na zejściu ciekawy obrazek, powyżej kosodrzewiny całe pole różowego rdestu.
Bardzo niezwykły kolor:
Zdjęcie z cyklu - "i ja tam byłam":
Też mam na sobie różowe.
Z dalszego zejścia już zdjęć nie posiadam, a było dobijające, chyba ponad 50 zakosów w lesie.
B.
Ależ piękne te "szyszaki"!
WUKA
www.wukowiersze.pl
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)