Ja nie lubię listopada nie tylko w Bieszczadach ale generalnie. Tylko w listopadzie w powietrzu wisi taka totalna beznadzieja zamierajacej przyrody. Nie ma już tej wrześniowej i październikowej miękkości powietrza ani jeszcze tej grudniowej ostrości. Nawet jeśli świeci słońce to też tak jakoś jakby za chilę miało zgasnąć całkiem.
No nie lubię listopada i już.
Na szczęście niedługo się kończy...
Ale Tobie życzę samych pięknych wrażeń z listopadowych wędrowek.