Następnego dnia rano czekałem cierpliwie na kursowy autobus. Grzałem się w słońcu i jakoś mi nie przeszkadzało, że nie przyjechał... Plany są po to aby je zmieniać, przegrupowałem się więc troszkę i udałem się na lekki spacerek z dużą liczbą zakrętów.
Oglądałem różne różności wyłaniające się z trawy ...
... i liczyłem w pamięci (z trudem!) ileż to one mogą mieć lat.
Jak tylko pomyślałem, że brakuje tylko wagoników z dłużycą ciągniętych przez maleńki parowóz, usłyszałem charakterystyczny stukot i zza zakrętu wyłoniła się bieszczadzka kolejka.
Przez chwilę czułem się jak największa atrakcja turystyczna Bieszczadów bo pomachało mi 8 wagonów BieszczadnikówJa im odmachałem i udałem się za nimi w tajemnicze leśne ostępy.
Doszedłem do celu wycieczki, gwarno tam było i ludno jak nie tam. Ponieważ pogoda drastycznie się zmieniła zabrałem się w drogę powrotną okazją z ośmioma wagonami Bieszczadników.
A tam, gdzie mnie okazja powiozła, znów czekał On. Inny, ale też piękny.
.
Sobota, 13.06.2009






Ja im odmachałem i udałem się za nimi w tajemnicze leśne ostępy.

.
Odpowiedz z cytatem





