A ja twierdzę, że możliwe. I kiedyś Ci to udowodnię![]()
Czterech panów B.
Będziesz pierwszym, którego zaproszę, jak poznam tę tajemnicę![]()
Czterech panów B.
Bartek napisał
Nie ustawaj. Ćwiczenie czyni mistrza.A co do zdjęć... ciągle mam nadzieję, że jeszcze kiedyś nauczę się oddawać na zdjęciach to, co się dzieje w lesie
Jeśli ktoś twierdzi że na pewno się nie uda to powinien nie wychodzić z domu.
no pisałam...na receptę zapisywać..;-)
a teraz bmiller zamiesza w tygielku fotograficznym, posiedzi, pomyśli,weźmie plecaczek, pójdzie w góry i lasy ...i wymyśli fotograficzne lekarstwo na tęsknotę za takimi widokami...a jak jeszcze Browar doda szczyptę swoich przemyśleń..szczepionka jakaś wyjdzie z tego.
![]()
Posiedziałem, pomyślałem, wziąłem plecaczek i poszedłem w góry i lasyOtryt co prawda groził palcem...
... alem go nie słuchał. Słońce grzało, z rzadka coś dla ochłody pokropiło, było wspaniale.
Wędrowałem więc sobie w trudzie i znojuciesząc się lasem i samotnością. Kilka chwil później już nie las i samotność mnie radowały, ale każdy krok, który nie kończył się efektownym saltem. Palec Otrytu mnie dogonił i skończyła się sielanka.
Zanim zszedłem w dolinę sielanka jednak wróciła...
... i tak już do końca wycieczki przeplatały się ze sobą słońce i ulewa.
Co mi słońce wysuszyło to za chwilę deszcz znów zmoczył (albo odwrotnie, jakoś mi się to po pewnym czasie pomieszało). Szedłem więc moknąc i schnąc na przemian aż przed ostatnim grzbietem świat znów ukazał mi się w pełnej krasie.
Taka to była niedziela, 26.07.2009
Czterech panów B.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)