Wystartowałem wcześnie rano, pobujałem się trochę autem a trochę autobusem i już nie tak wcześnie rano mogłem wreszcie wejść do lasu.



Wyspinałem się na górę, zszedłem do wioski i zacząłem ponownie podchodzić.



Im wyżej tym było ładniej, ...



... zacząłem się nawet szykować na coś wyjątkowego ale i tak dałem się zaskoczyć:



Siedziałem tam długo i patrzyłem. A jak wreszcie zegarek zmusił mnie do zejścia to na pożegnanie dostałem coś jeszcze.



Piątek, 31.07.2009