Bartek...ale tendencyjne dlatego, że mają ilustrować, czy tendencyjne bo mają zaprzeczać?
Zdjęcia zawsze zamieszczasz tu piękne i te też są piękne (zwłaszcza ta mgła), co nie ma wpływu na moją jak najbardziej SUBIEKTYWNĄ niechęć do listopada (już niecałe 3 godziny zostało...).
a złapałeś do butelki biszczadzkie powietrze listopadowe? dla porównania z grudniowym?![]()
Jak tendencyjne to oczywiście mają zaprzeczać
Ja je jeszcze czuję na twarzy, ale i w butelczynie coś listopadowego się znajdzie. Niekoniecznie powietrze, bardzo jednak bieszczadzkie
A sam listopad już nie jest istotny, teraz ważny jest grudzień
![]()
Czterech panów B.
Ostatnio edytowane przez asia999 ; 30-11-2009 o 22:06 Powód: coś pokręciłam z cytowaniem ;-)
To będzie bardzo długi i bardzo nudny monolog. Ale skoro chcesz czytać to napiszę raz jeszcze. Może nawet lepiej, niż za pierwszym razem
Zacznę od końca: zdarza mi się wcześnie rano w dzień wyjazdu w Bieszczady tankować paliwo. Podstawowym problemem, który rozważam czekając aż bak się napełni, jest kwestia dotycząca wyjazdu z Rzeszowa: na Dynów czy na Brzozów? Od dłuższego czasu najczęściej stawiam na Dynów, ale to nie koniec rozterek drogowych. Jedną z ostatnich bywa problem zjazdu z ronda w Lesku: pierwszy czy drugi (nie liczę zjazdu do sklepu)? A kiedy już szczęśliwie porzucę auto i pełznę po lesie to bywa jeszcze weselejCzęsto mam jakiś cel wędrówki, ale bywa i tak, że idę tam, gdzie dojdę. Nawet jak chcę zobaczyć jakieś konkretne miejsce (np. Skałę Dobosza na Otrycie na jednej z ostatnich wycieczek) to mogę tam dojść z lewej, z prawej, od stokówki albo na przepadłe (to w ostateczności). Jak łażę ścieżkami zaglądam na mapę i wyciągam kompas ale bywa i tak, że mi się nie chce. Mapa w plecaku, plecak na plecach - jakoś tak nieporęcznie stawać, zdejmować, zaglądać, ubierać i ruszać. Po co? I tak gdzieś dojdę. To wszystko piszę po to, żeby Ci pokazać, że to nie miejsce jest najważniejsze - jak zobaczę daleki widok albo opadnie na mnie mgła rozmywająca najbliższe drzewa, jak spod nóg umyka mi salamandra albo buty toną w błocie to jest powód aby wyciągnąć aparat fotograficzny ale nie GPSa. Współrzędne na mapie nic mi nie dadzą: jak tam wrócę to salamandry już nie będzie a mgła się rozwieje... Popatrz na ostatnie zdjęcia w tym wątku: czy taką mgłę można zobaczyć tylko na Bukowym Berdzie? Czym będzie się różnić od niej mgła pod Berdycią albo na Kremenarosie? Nawet ten widok z wcześniejszego dnia nie byłby niczym wyjątkowym, gdyby go nie okrasiły mgły na horyzoncie. Czy to faktycznie ważne, że to zdjęcie zrobiłem nad Terką a nie nad Nasicznym?
Kilka razy (nie w tym wątku, przy innych okazjach) miałem wrażenie, że for(um)owicze - a przynajmniej część z nich - czuli się urażeni brakiem dokładnej marszruty czy lokalizacji. Między wierszami czuło się zarzut o złośliwość, robienie "tajemnicy" lub brak chęci dzielenia się takimi miejscami z innymi. Otóż ja się dzielę tym co mam najlepszego: moimi zdjęciami.
Wiele osób pisze tu na forum wspaniałe relacje bez jednego zdjęcia, mam się czuć urażony, że nie chcą się ze mną podzielić chwilą? Mógłbym powiedzieć "Co z tego, że opiszą mgłę, kiedy chcę zobaczyć, że nic nie było widać!"Ale nie napiszę: rozumiem, że to jest ich metoda na dzielenie się wrażeniami. Może mają zdjęcia i nie chcą pokazać, a może ich nie mają - dzięki im za to, że piszą.
Jeżeli jednak, pomimo tych wszystkich wyjaśnień, nadal będzie brakowało Ci nazwy to pytaj. W ostateczności nie odpowiem
I tym optymistycznym akcentem zakończę mój najdłuższy monolog na forum. Mam nadzieję, że ostatni taki długi![]()
Czterech panów B.
No to dostałam za swoje.![]()
Bartku, to, że często pytam o miejsce wykonania zdjęcia wynika po trosze, z mojego zawodowego "natręctwa" - potrzeby klasyfikacji, konkretu, a po trosze ze zwyczajnej ciekawości. Czasem spodoba mi się jakiś detal Twojego zdjęcia, i pytam, bo może wezmę pod uwagę właśnie te okolice, gdy będę planowała urlop. Nigdy nie przemknęła mi przez głowę myśl, że chcesz coś ukryć czy (o zgrozo!)robisz cokolwiek przez złośliwość.
Na wszelki wypadek już nigdy nie będę pytała o współrzędne, niemniej ciesze się, że Cię sprowokowałam do monologu, który nie był ani zbyt długi, ani tym bardziej nudny.
Pozdrawiam serdecznie i jak zwykle z przyjemnością obejrzę kolejną fotorelację.
M.
Ostatnio edytowane przez majka777 ; 08-12-2009 o 20:11
"Zakochanemu w górach wielkomiejskiemu szczurowi humor poprawia się już nawet na widok kopca Ślęży ... " Aleksander Lwow
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)