Mkniemy dalej. Przy jednej z cerkiewek Irek dyskretnie fotografuje babcię cerującą pończochy. Stajemy na stacji by zatankować samochód, a Krysia ochoczo bierze się za mycie szyb. W Barsanie zakradam się na teren klasztoru by zrobić zdjęcie zakonnicom, które niosą kosz z chlebem. Przy jednej z ostatnich cerkwii przy drodze do Borszy napełniamy prysznice biwakowe i wpłaciwszy po piątce lei wchodzimy do wnętrza. Ciężkie niebo chce spaść na ziemię, ale nie może bo oparło się o szczyty Gór Rodniańskich i Marmaroskich. Odgłos świerszczy powoli staje się drażniący. Wjeżdżamy do Borszy...


Odpowiedz z cytatem