... Wychodzę z kosówki w borówczyska z pojedyńczymi pastwiskowymi trochę pożółkłymi świerkami. Powietrze staje się coraz bardziej przejrzyste. W drodze powrotnej zahaczam o wierzchołek Vf. Cornul Nedeii. Towarzystwo się wyleguje przy samochodzie grzejąc się w promieniach słońca. Przy ziemi najcieplej, ale już pół metra nad ziemią wiaterek sprawia, że jest raczej chłodno. Woda w workach cieplutka, więc pośpiesznie dokonuję ablucji. I znów jesteśmy w drodze. Zjeżdżamy spowrotem w kierunku przełęczy Przysłup. Nikną chmury nad Górami Rodniańskimi. Zatrzymujemy się jeszcze przy oczku wodnym obok biwaku by popatrzeć na traszki. Przed samą przełęczą małe botanizowanie w kępie jaślinków węgierskich. Nad młaką z kwitnącą kniecią zatrzymujemy się by popatrzeć na Cercănel, jeszcze z Gór Marmaroskich, bo za chwilę będziemy już w Górach Rodniańskich.


Odpowiedz z cytatem