Pokaż wyniki od 1 do 10 z 54

Wątek: W 2000 mil dookoła Transylwanii

Mieszany widok

  1. #1
    Ekspert Roku 2011
    Ekspert Roku 2010
    Forumowicz Roku 2009
    Awatar marcins
    Na forum od
    12.2005
    Rodem z
    Lesko/Rabe
    Postów
    3,394

    Domyślnie Odp: W 2000 mil dookoła Transylwanii

    Rozdział IV Cercănel

    Przed wyjazdem zgłębiam jeszcze tajemnice, które kryje w sobie oczko wodne, obok którego zabiwakowaliśmy. Pełno w nim traszek. Dominuje traszka karpacka, ale są też pojedyńcze okazy traszki górskiej. Powoli we mgłach ruszamy samochodem pod górę na północ. Biegnąca połoninami droga jest dość solidnie podbudowana kamieniem ułożonym na kształt kostki. Wiatr rozwiewa chmury i po lewej stronie pojawia się wielka plama krokusów. Dobre pół godziny poświęcamy na zabawę w fotografowanie. Podjeżdżamy jeszcze jakieś 2 km i na szerokim grzbietowym wypłaszczeniu pozostawiamy samochód na skraju drogi. Każdy zabiera aparat. Ja wrzucam do plecaka suchary bieszczadzkie, sok pomarańczowy i termosik z herbatą. Irek w łapsko bierze piwo. Ruszamy na zachód w stronę szczytu Cercănel. Chmury prawie całkiem się rozwiały, jedynie nad Alpami Rodniańskimi z dolinnych mgieł zaczęły się rozbudowywać olbrzymie cumulusy...
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    Marcin

  2. #2
    Ekspert Roku 2011
    Ekspert Roku 2010
    Forumowicz Roku 2009
    Awatar marcins
    Na forum od
    12.2005
    Rodem z
    Lesko/Rabe
    Postów
    3,394

    Domyślnie Odp: W 2000 mil dookoła Transylwanii

    ... Z wolna trawersujemy wzniesienie Vf. Cornul Nedeii. W dolinie na północ widać spore wylesienia. Spotykamy się na szerokiej przełęczy. Zaglądam na pobliskie wapienno-dolomitowe skałki. W szczelinach znajduję zanokcicę zieloną i skalnicę gronkową. U podnóża na wapiennym rumoszu rośnie jakaś smagliczka oraz gęsiówka. Jeszcze po łyku piwa i zaczynamy się kierować ścieżką na grzbiet Dealul Negru. Ścieżka niknie w gęstej kosówce. Gdy trzeba przyjąć pozycję czteronożną towarzystwo ginie w tyle i daje za wygraną. Ja twardo wchodzę na zakosodrzewiony wierzchołek. Na szczycie są niewielkie polanki. Po pięćdziesięciu metrach przeciskania się w dół przez kosówkę znów pojawia się ścieżka. Pomiędzy borowczyskami i traworoślami odnajduję pojedyńcze kwiaty, a w zasadzie pąki różaneczników wschodniokarpackich. Już po grechocie docieram na wierzchołek Cercănel. Rozsiadam się wygodnie pod niewielkim drewnianym krzyżem, by przegryźć suchara i łyknąć herbaty. Gnejsowe skaly żółcą się od porostów. Widoki wspaniałe. Na północnym zachodzie idealnie widać pasmo Czarnohory od Howerli po Szuryn. Bielą się radary na ukraińskiej Bukowinie. Z marmaroskich szczytów dobrze widać Torojagę. Jakieś dwa i pół kilometra na zachód dostrzegam idealną miejscówkę na biwak lub nawet dłuższe zabiwakowanie - Vf. Podul Cearcănului. Paczka sucharów niknie w mych wnętrznościach. Wykręcam do sucha termos. Łączę się z wracającym z KIMB-u pewnym Poznaniakiem. Łyk soku pomarańczowego i pora wracać. Przede mną znów zarośla kosówki, ale szczerze przyznam, że nie rozumiem, czemu to piękne zbiorowisko roślinne jest tak niekochane przez turystów. Wędrówka przez kosowkę, pomimo swojej uciążliwości nie robi na mnie większego wrażenia. Nawet to lubię. Gdy dochodzę do polanki w kosówce dostrzegam, że towarzystwo jest już przy aucie...
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    Ostatnio edytowane przez marcins ; 21-12-2009 o 21:13
    Marcin

  3. #3
    Ekspert Roku 2011
    Ekspert Roku 2010
    Forumowicz Roku 2009
    Awatar marcins
    Na forum od
    12.2005
    Rodem z
    Lesko/Rabe
    Postów
    3,394

    Domyślnie Odp: W 2000 mil dookoła Transylwanii

    ... Wychodzę z kosówki w borówczyska z pojedyńczymi pastwiskowymi trochę pożółkłymi świerkami. Powietrze staje się coraz bardziej przejrzyste. W drodze powrotnej zahaczam o wierzchołek Vf. Cornul Nedeii. Towarzystwo się wyleguje przy samochodzie grzejąc się w promieniach słońca. Przy ziemi najcieplej, ale już pół metra nad ziemią wiaterek sprawia, że jest raczej chłodno. Woda w workach cieplutka, więc pośpiesznie dokonuję ablucji. I znów jesteśmy w drodze. Zjeżdżamy spowrotem w kierunku przełęczy Przysłup. Nikną chmury nad Górami Rodniańskimi. Zatrzymujemy się jeszcze przy oczku wodnym obok biwaku by popatrzeć na traszki. Przed samą przełęczą małe botanizowanie w kępie jaślinków węgierskich. Nad młaką z kwitnącą kniecią zatrzymujemy się by popatrzeć na Cercănel, jeszcze z Gór Marmaroskich, bo za chwilę będziemy już w Górach Rodniańskich.
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    Marcin

  4. #4
    Ekspert Roku 2011
    Ekspert Roku 2010
    Forumowicz Roku 2009
    Awatar marcins
    Na forum od
    12.2005
    Rodem z
    Lesko/Rabe
    Postów
    3,394

    Domyślnie Odp: W 2000 mil dookoła Transylwanii

    Rozdział V Przekleństwo wypchanego żbika

    Dojeżdżamy do przełęczy i robimy małą przerwę z myślą o uzupełnieniu płynów ustrojowych. Oprócz nas na przełęczy jest jeszcze parę osób - jacyś motocykliści, kierowcy samochodów, którzy zatrzymali się by popatrzeć na widoki oraz gromadka brodatych popów czekających na busik. Schroniska, zajazdy, różowy obelisk oraz ciągnik na kapciu i drewniana brama w góry. Ogólnie rzecz ujmując zabudowa przełęczy jest dość potworkowata, łącznie z nową cerkwię (czy większej się nie dało postawić???). Nad wszystkim dumnie powiewa upstrzona żółtymi gwiazdami niebieska flaga. Kierujemy się ku drzwiom do kawiarni. Po wejściu zalotnym spojrzeniem wita nas żbik, który zawisł na jednym z filarów. Coś w tym spojrzeniu jest niepokojącego i złowróżbnego, ale okoliczności przyrody sprawiają, że nikt nie chce wierzyć w zbliżającą się katastrofę. Podchodzimy do szynku. Na wystawie jeden gatunek puszkowanego piwa. Prosimy o trzy, a barman spod lady wyciąga nam trzy, ale całkiem inne i w butelkach. Jesteśmy nieugięci i twardo domagamy się jednak tego piwa z wystawy. Coś nam próbuje tłumaczyć, ale nikt z nas poliglotą nie jest by go zrozumieć. Jeszcze po małej czarnej i idziemy na zewnątrz z napojami by delektować się smakiem piwa przepijanego kawą w tej cudnej górskiej scenerii. Jednak po pierwszym łyku piwa dostrzegamy pewną dysharmonię w tej na pozór sielankowej błogiej chwili. Wszystko jest niby tak jak należy - góry, błękit nieba, białe obłoczki, popołudniowe słońce, wałęsające się psy, młode liście na bukach w dolinach, ale... ale w ustach coś jakby nie tak. Świat jakby poszarzał i stracił ducha. Pośpiesznie i z zaniepokojeniem zgłębiamy rumuńskie napisy na puszkach. Piwo okazuje się bezalkoholowe. Trudno - nasz wybór albo i przekleństwo wypchanego żbika. Zbieramy się i ruszamy polną drogą wiodącą po drugiej stronie przełęczy w Alpy Rodniańskie. Pięknie widać szczyty, po których z rana wędrowałem. Na jednym z zakrętów zatrzymujemy się bo przemknął mi gdzieś za oknem fiołek dacki. Po drodze mijamy skały i głazy z wyrytymi liczbami - podobne spotkaliśmy również w Górach Marmaroskich. Przez rzadkie świerkowe lasy wyjeżdżamy na połoniny. Trawa na alpejskich pastwiskach się żywo zieleni, ale osady pasterskie jeszcze są puste.
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    Ostatnio edytowane przez marcins ; 22-12-2009 o 19:04
    Marcin

  5. #5
    prowydnyk chaszczowy Awatar Browar
    Na forum od
    01.2006
    Rodem z
    Kraków
    Postów
    2,836

    Domyślnie Odp: W 2000 mil dookoła Transylwanii

    Cytat Zamieszczone przez marcins Zobacz posta
    Piwo okazuje się bezalkoholowe. Trudno - nasz wybór albo i przekleństwo wypchanego żbika.
    Uuuu,ale zdrada Przyjmij wyrazy współczucia.
    Pozdrav

  6. #6
    Ekspert Roku 2011
    Ekspert Roku 2010
    Forumowicz Roku 2009
    Awatar marcins
    Na forum od
    12.2005
    Rodem z
    Lesko/Rabe
    Postów
    3,394

    Domyślnie Odp: W 2000 mil dookoła Transylwanii

    Rozdział VI Gentiana verna

    Dojeżdżamy do rozstaju dróg, przy którym stoi dacia. Małe przedyskutowanie w jakim kierunku się udajemy i ruszamy w stronę najwyższych gór. Pojawiły się wapienne skałki, a więc i nadzieja na odnalezienie ciekawych gatunków roślin. Wąski wapienny pas biegnący równolegle od północy do głównej grani Gór Rodniańskich ze względu na liczne krasowe formy jest wręcz idealny do wiosennego botanizowania. Przed nami mały podjazd po glinie mokrej od topniejącej łachy śniegu. Irek coś się męczy z reduktorem. Wysiadamy żeby było lżej i tyle co wyszliśmy pośród jałowców halnych porastających skalną grzędę dostrzegam plamy dziwnego niebiańskiego koloru, który nie daje się niestety odwzorować na zdjęciach. Kwitną kępy goryczek wiosennych. Irka pozostawiamy z samochodem. Niech działa. Kierowca musi myśleć w spokoju i nie wolno mu przeszkadzać. A ja z Krysią biegniemy ku goryczkom. Oprócz goryczek kwitną również pięciornik złoty i kilka innych pospolitszych gatunków. Dłuższa chwila nam schodzi na botanizowaniu, a za ten czas Irek sobie perfekcyjnie poradził z błotnistym podjazdem. Na biwak obieramy miejsce obok wypełnionego śniegiem leja krasowego i niewielkiego oczka wodnego. Rozbijamy namioty i ruszamy poszukać posuszu świerkowego po krzakach, co nawet dość sprawnie nam idzie.
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    Ostatnio edytowane przez marcins ; 22-12-2009 o 20:23
    Marcin

  7. #7
    Malkontent Roku 2009 Awatar Krysia
    Na forum od
    09.2006
    Postów
    3,380

    Domyślnie Odp: W 2000 mil dookoła Transylwanii

    Taaa piwo było wyjątkowo obrzydliwe;-))
    a goryczki...echhh cudo! Niestety zdjęcia nie oddają kolorów tych kwiatków, one były tak niebieskie jak...jak goryczki!A klący kierowca sobie w końcu poradził i bez nas, więc mogliśmy się zająć kwiatkami-nikt nam już nie przeszkadzał. Po krokusach i sasankach to chyba były najładniejsze kwiatki?
    "...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
    Nikt nie zabroni nam śnić..."
    Bogdan Loebl

  8. #8
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2006
    Rodem z
    Kace
    Postów
    194

    Domyślnie Odp: W 2000 mil dookoła Transylwanii

    Ja mam zdjęcie takiego krokusa w śniegu robione w lipcu, w Rodniańskich. :)
    http://picasaweb.google.pl/ulec44/Ru...96763058505298

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 7 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 7 gości)

Podobne wątki

  1. Dookoła Czarnohory na rowerze
    Przez Wojtek Pysz w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 39
    Ostatni post / autor: 04-08-2013, 23:40
  2. Bieszczady 2000
    Przez Eggstwo w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 31-03-2009, 11:49
  3. OSO Natura 2000
    Przez lucyna w dziale Fauna i flora Bieszczadów
    Odpowiedzi: 34
    Ostatni post / autor: 03-10-2008, 17:49
  4. Samotna Piesza Wyprawa Dookoła Polski 2007
    Przez WojtekR w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 140
    Ostatni post / autor: 19-04-2008, 19:47
  5. 2000 użytkowników!
    Przez Polej w dziale Techniczne
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 01-08-2006, 21:24

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •