Rozdział X Płacz
Na przełęczy rozpoczęło się wylegiwanie przy smaku piwka. W dolinach na południu zieleniły się młodymi liśćmi bukowe lasy. Również niższe partie połonin były już żywo zielone. Przy głównej grani było sporo śniegu jeszcze, a zaciągający wiaterek był raczej chłodny. Krysia i Irek wybrali opcję opalania, a ja ruszyłem ku pobliskim skałkom szukać czegoś ciekawego. Znalazłem pełzającą po skałach wierzbę Kitaibela zwaną również wierzbą wykrojoną. W szczelinach skał kwitły różowo miniaturowych rozmiarów pierwiosnki maleńkie. Na trawiastych pułeczkach ku słońcu otwierały się wielki kielichy goryczek bezłodygowych. Z Irkiem przestudiowaliśmy mapę i postanowiliśmy, że ruszamy na zachód ku jednemu z pomniejszych szczytów - Vf. Galaţului. Z głównej grani mamy wspaniałe widoki na kotły polodowcowe po północnej stronie. Daleko na północy za Górami Marmaroskimi widać pasmo Czarnohory...


Odpowiedz z cytatem